Kolejny odcinek kajaking.tv, telewizji o tematyce kajakowej… i nie tylko. A w nim: relacja z kursu na ratownika WOPR.
Kolejny odcinek kajaking.tv, telewizji o tematyce kajakowej… i nie tylko. A w nim: relacja z kursu na ratownika WOPR.
Wielu z Was po lekturze naszej relacji z majówki z pewnością już planuje wypad na Krutynię, ale jeśli w najbliższym czasie dysponujecie wolnym weekendem, zapraszamy do Poznania. Akademicki Klub Kajakowy Panta Rei po raz szósty organizuje Poznańską Kajakową Masę Krytyczną, a Magazyn Kajakowy WIOSŁO tradycyjnie objął to wydarzenie patronatem. Impreza odbędzie się 22 maja, a zapisy kończą się w najbliższą niedzielę (15 maja), więc warto się pospieszyć i wypełnić formularz zgłoszeniowy.
Jest wiele odmian kajakarstwa i zanim rzucicie się na wielką wodę jak Olek Doba albo przepłyniecie 420 km w maratonie kajakowym jak Piotr Rosada, warto nabrać trochę doświadczenia pod okiem wykwalifikowanych instruktorów. Co dostaniecie w zamian za opłatę rejestracyjną? Oczywiście możliwość udziału w jednym z największych spływów kajakowych w Polsce, który organizatorzy określają świętem kajakarzy, rzeki Warty i miasta Poznania. A konkretnie: miejsce w kajaku dwuosobowym wraz z wiosłem, kamizelkę asekuracyjną do użytku w czasie spływu, pakiet startowy, ubezpieczenie oraz, co ważne, ciepły posiłek na mecie. W tym roku spływ odbywa się pod hasłem „Wuchta wiary Wartą”.
Jacek Wolszczak
Długi weekend majowy to czas, gdy miasta pustoszeją, drogi się korkują, a miejsca wypoczynku pękają w szwach od napływu wczasowiczów spragnionych wypoczynku. My, jak zwykle, postanowiliśmy wykorzystać ten okres aktywnie i spędzić trochę czasu na wodzie. W tym roku wybór padł ponownie na Krutynię, a naszą bazę wypadową założyliśmy w stanicy wodnej PTTK w Sorkwitach. W spływie, oprócz dorosłych, uczestniczyło 9 dzieci, a najmłodsza uczestniczka urodziła się zaledwie 2,5 miesiąca temu. Razem z nami pływali także przedstawiciele Błękitnego Patrolu WWF, więc byliśmy przygotowani nawet na obserwację foki albo morświna. Żadne z tych zwierząt nie pojawiło się na naszej drodze, ale, kto wie, może za rok.
Kolejny odcinek kajaking.tv, telewizji o tematyce kajakowej… i nie tylko.
Tekst i zdjęcia: Tomasz Andrzej Krajewski
Powrót ze spływu do dobry moment na planowanie kolejnego spotkania z wodą. Ile można bez niej wytrzymać? Niedługo… Wracaliśmy z Węgorapy z kiełkującym pomysłem spotkania się gdzieś w połowie drogi między Włocławkiem, Lublinem i Wrocławiem. Nie minął miesiąc i witaliśmy się znów, tym razem w Szczercowie, na przystani lokalnego organizatora spływów.
Wyjątkowo suche i upalne lato tego roku nie zachęcało do pływania. W większości rzek wody było jak na lekarstwo – przekonaliśmy się o tym boleśnie. Kto mielizn i ciągnięcia kajaka na sznurku nie lubi, musiał szukać dużych akwenów. Wyszperałem jednak Widawkę, rzekę niewielką, ale zasobną w wodę przez cały rok, bo zasilają ją pompy odwadniające odkrywki węgla brunatnego w Bełchatowie i Szczercowie. Była jedną z nielicznych rzek w kraju ze średnim stanem wody; większość cieków na mapie IMiGW pociągnięta była grobowym czarnym kolorem niżówki.
Nadszedł więc czas na Widawkę!
Rzeka Lubrzanka znana jest głównie turystom pieszym z malowniczego przełomu pomiędzy górami Radostową a Klonówką w Paśmie Masłowskim Gór Świętokrzyskich. Ale dlaczego nie poznać uroków tej rzeki z poziomu wody?
W 2011 roku Centrum Edukacyjne „Szklany Dom” – Dworek Stefana Żeromskiego stworzyło w końcu taką możliwość dla szerszej grupy zainteresowanych (niekoniecznie dysponujących prywatnym sprzętem). Pomysłodawcą spływu Lubrzanką był Adam Grzegorzewski, który cały czas pełni obowiązki komandora tej imprezy. Pilotem końcowym jest z kolei Jacek Rutkiewicz.Czytaj więcej
Kinga Kępa
Jeszcze kilka lat temu w Polsce w kalendarzu imprez kajakowych były zaledwie dwa kajakowe wydarzenia z „jednorazowym” kilometrażem 100 km: Warta Challenge i DEBIL. Zaznaczyć należy, że żadna z tych imprez oficjalnie nie była i do tej pory nie jest wyścigiem na tym dystansie. Jak się okazało, istnieje spore grono kajakarzy, dla których to jest zbyt mało, więc po kilkuletnich wyprawach na maratony lub ultramaratony zagraniczne, sami zaczęli organizować długodystansowe imprezy w Polsce. Z roku na rok przybywa w Polsce śmiałków zmagających się z długimi dystansami, a liczba maratonów kajakowych w Polsce gwałtownie wzrasta. W niepisanych zasadach takich imprez można się doszukać reguły, że dystans powinien liczyć nie mniej niż 100 km (na wodach płynących) lub mniej, ale wtedy koniecznie po wodach stojących (jezioro, morze, kanał) lub nawet pod prąd! Zwykle nie jest ważne, kto jakim kajakiem płynie, a bywa, że nie liczy się zajęte miejsce. Mimo to, ta forma kajakowej „rozrywki” znalazła już uznanie kilkudziesięciu kajakarzy, zarówno kobiet jak i mężczyzn, którzy jak karawana podążają śladem kolejnych imprez.
Sezon 2016 zaczął się III Cross-Maratonem na Pilicy „Wielka Siła”, dedykowanym dzieciom z autyzmem. Trasa maratonu wiedzie rzeką Pilicą z uwzględnieniem całej długości Zalewu Sulejowskiego, z dwiema przenoskami, z czego dłuższa ma około 800 metrów. Na starcie w Przedborzu 2 kwietnia 2016 r. stawiło się aż 110 osób w czterech kategoriach: jedynek kobiecych, jedynek męskich, dwójek open i jedynek weteranów (kończących w tym roku 60 lat lub starszych). To z pewnością najliczniejsza impreza tego typu. Organizatorzy dali uczestnikom możliwość ukończenia maratonu na dwóch punktach kontrolnych (po 44 km płynięcia w Sulejowie i po 73 km w Tomaszowie Mazowieckim) lub dopłynięcia do mety, która została wyznaczona w Domaniewicach. Z pewnością zaskakuje liczba osób, które stawiły się na mecie maratonu, czyli przepłynęły cały dystans: 64 osoby (53 osady)! Być może miało na to wpływ przymknięcie oka na zapis w regulaminie, mówiący o ścisłym trzymaniu się limitu czasu 9 h na drugim punkcie kontrolnym, po 73 km trasy.
Copyright © 2026 WIOSŁO – Magazyn Kajakowy