Przejdź do treści głównej

Wyprawy

Bałtyk pod wiosłem 2012

Opublikowano: 18 Mar 2012

Zapraszamy do obejrzenia filmu i galerii zdjęć z „Bałtyku pod wiosłem 2012” (poniżej) oraz do lektury relacji ze spływu w numerze 3/2012 WIOSŁA.

Termin imprezy

21-29.07.2012 r.

Trasa

Archipelag Trosa – początek i koniec spływu w POLSKIEJ BAZIE KAJAKOWEJ w Stensunds Folkhögskola koło Trosy.

Szwecja - mapa


Pokaż Bałtyk pod wiosłem 2012 na większej mapie

Cel

  • Szkolenie z kajakarstwa szkierowo-morskiego ze szczególnym uwzględnieniem aspektów bezpieczeństwa i nawigacji.
  • Promocja i propagowanie kajakarstwa szkierowo-morskiego oraz czynnego wypoczynku.
  • Poznanie uroków szwedzkich szkierów.
  • Integracja środowiska polskich kajakarzy morskich w celu organizacji wspólnych wypraw.
  • Testy sprzętu.

Film ze spływu

Galeria zdjęć

Bałtyk pod wiosłem 2010

Opublikowano: 12 Cze 2010

Trasa

Archipelag Nyköping – początek i koniec spływu w polskiej bazie kajakowej na campingu Strandstuviken (ok. 10 km na południowy-wschód od centrum miasta Nyköping). Poglądową trasę spływu zaznaczono na mapie.

Mapa trasy Bałtyku pod wiosłem 2010

Termin imprezy

02-09.06.2010 r.

Cel

  • Szkolenie z kajakarstwa morskiego ze szczególnym uwzględnieniem aspektów bezpieczeństwa i nawigacji.
  • Promocja i propagowanie kajakarstwa morskiego oraz czynnego wypoczynku.
  • Poznanie uroków szwedzkich szkierów.
  • Integracja środowiska polskich kajakarzy morskich w celu organizacji wspólnych wypraw.
  • Testy sprzętu.

Skrócony program spływu

2 czerwca, środa

Zbiórka uczestników na lotnisku Warszawa Okęcie i przelot na lotnisko Sztokholm-Skavsta. Po przylocie transport uczestników na camping Strandstuviken. Popołudniu rozpoczęcie szkolenia (praktyczne na płytkiej zatoce i teoretyczne w sali konferencyjnej). Nocleg na campingu Strandstuviken w tipi.

3-8 czerwca, czwartek – wtorek

Płynięcie w formie pętli po Archipelagu Nyköping z noclegami na wyspach (pełne 6 dni).

Podczas płynięcia dalsze szkolenia z kajakarstwa morskiego ze szczególnym uwzględnieniem aspektów bezpieczeństwa i nawigacji, eksploracja Rezerwatu Przyrody Stendorrens (nazwa pochodzi od „stone door”, czyli kamiennych drzwi – przejścia, które umożliwiało statkom dostanie się na spokojne wody przy silnych sztormach). We wtorek wieczorem gorąca sauna na campingu Strandstuviken.

9 czerwca, środa

Zakończenie spływu, zdanie sprzętu, transport uczestników na lotnisko Sztokholm-Skavsta i przelot do Warszawy.

Zapraszamy do obejrzenia 20-minutowej diaporamy z wyjazdu:

Bałtyk pod wiosłem 2007

Opublikowano: 20 Lip 2007

Bałtyk pod wiosłem 2007

Co?

Spływ szkoleniowo-promocyjny „Bałtyk pod wiosłem 2007”

Kiedy?

20.07-05.08.2007 r.

Gdzie?

Rejon Archipelagu Sztokholmskiego

Jak?

Morskimi kajakami wraz ze specjalistycznym osprzętem

Wprowadzenie

Czwarta edycja „Bałtyku pod wiosłem” odbyła się tym razem w rejonie Archipelagu Sztokholmskiego.

Trasa w formie pętli była bardzo interesująca i nadzwyczaj zróżnicowana. Kilkunastoosobowa grupa okrążyła najpierw półwysep Södertörn (zgodnie z ruchem wskazówek zegara) płynąc z Nynäshamn przez kanał Södertälje i jezioro Mälaren do Sztokholmu, a następnie – po zmianie prowadzącego – przez Archipelag Sztokholmski (tzw. szkiery) z powrotem do Nynäshamn, skąd wypływa prom do Polski.

Promocja imprezy miała miejsce podczas targów WIATR I WODA 2007 (15-18 lutego 2007 r.) w Warszawie, a przedstawienie partnerów akcji nastąpiło w wakacyjnym wydaniu WIOSŁA oraz podczas kolejnych imprez targowych związanych ze sportami wodnymi.

Sprzęt i sponsorzy

Podobnie, jak to miało miejsce rok wcześniej, podczas trzeciej edycji „Bałtyku pod wiosłem”, partnerem głównym pozostała firma Makanu, dostarczająca jednoosobowe polietylenowe kajaki Perception wraz z pełnym wyposażeniem (wiosła Ainsworth, fartuchy Yak oraz worki wodoszczelne).

Tradycyjnie już swoje nowe kajaki udostępniła firma Kano (Rainbow Freccia), Polyak (Lettmann Eski 525) oraz Klepper Faltboote (kajak Aerius I Expedition). Firma Aquarius przygotowała natomiast model Traveller 530 ze zmodyfikowanym urządzeniem sterowym oraz Sea Bullet. W zależności od zapotrzebowania i możliwości logistycznych nie wykluczyliśmy włączenia kajaków innych dystrybutorów/producentów.

Jednym z partnerów projektu była również firma Murator Expo – organizator wykonawczy Targów Sportów Wodnych i Rekreacji „Wiatr i Woda” (promocja imprezy podczas targów), PROFI (aprowizacja dla uczestników spływu), POLFERRIES (połączenie promowe i bezpłatny transport sprzętu), EPA (łączność).

Przebieg spływu

Uczestnicy płynęli na kajakach udostępnionych organizatorom przez producentów/dystrybutorów sprzętu wodnego. W czasie spływu istniała możliwość pływania różnymi modelami kajaków (zmiany załóg). Można było również uczestniczyć w imprezie na prywatnym sprzęcie, lecz po wcześniejszym podaniu organizatorom specyfikacji sprzętowej, która musiała być potwierdzona i zweryfikowana przed rozpoczęciem imprezy.

Wyposażenie obowiązkowe uczestnika korzystającego ze sprzętu pływającego zapewnianego przez organizatora oraz własnego podano w regulaminie spływu.

Spływ morski w okresie 20.07-05.08.2007 r. z założenia był samowystarczalny, dlatego wszystkie rzeczy były przewożone w kajakach (noclegi w namiotach). Spływ był prowadzony tak, aby zapewnić maksymalne bezpieczeństwo uczestników. Głównymi celami spływu „Bałtyk pod wiosłem 2007” były:

  • szkolenie z kajakarstwa morskiego ze szczególnym uwzględnieniem aspektów nawigacji,
  • promocja i propagowanie kajakarstwa morskiego oraz czynnego wypoczynku,
  • poznanie uroków szwedzkich szkierów,
  • integracja środowiska kajakarzy morskich w Polsce w celu organizacji wspólnych wypraw,
  • testy sprzętu.

Prowadzący

Grzegorz Rózik (I tydzień)
Lech Papszun (II tydzień)

Skrócony przebieg imprezy

Poglądowa trasa wyprawy20 lipca (pt.)
18:00 wyruszamy promem z Gdańska.

21 lipca (sb.)
Docieramy do Nynashamn w samo południe. Spotykamy się z Grzegorzem – naszym przewodnikiem. Pakujemy kajaki i ok. 16:30 wypływamy na południe.
Nynashamn – płw. Knappelskar (5,5 km)

22 lipca (nd.)
Rozstajemy się z Ptakiem i Markiem Cz. – oni płyną na Alandy.
płw. Knappelskar – w. Stora Alkholmen (wyspa klubu żeglarskiego) (28,0 km)

23 lipca (pn.)
Większość trasy w deszczu i pod wiatr. Ognisko obok latarni na wyspie Flasklosa i urodzinowe wino Moniki poprawiają „deszczowe morale” grupy.
w. Stora Alkholmen – w. Flasklosa (z latarnią) (28,0 km)

24 lipca (wt.)
Na wyspie Adelso – mrówki, pyszne czereśnie i „karczowanie” lasu w celu rozstawienia namiotów.
w. Flasklosa – jez. Malaren – miejscowoś Lindesborg (w. Adelso) (30,5 km)

25 lipca (śr.)
Po drodze zwiedzanie wyspy Bjorko. Nocleg w przystani klubu kajakowego Grzegorza na wyspie Ekeron.
Lindesborg – płw. Tranholmen (w. Ekeron) (32,5 km)

26 lipca (czw.)
Ćwiczenia z ratownictwa. Sauna. Rozstajemy się z Grzegorzem.

27 lipca (pt.)
Żegnamy Mirka na wyspie Tallholmen. Śluzowanie w Sztokholmie i „kolorowy zawrót głowy” po wyjściu ze śluzy na słoną wodę – silnik strumieniowy statku na dobry początek, czyli klasyczne wejście na nurt, promy wielkie jak Pałac Kultury, zlot żaglowców, krople deszczu jak butelki PET i kilka wyziębionych osób – chyba nie mogliśmy mieć lepszego przywitania od sztokholmskiego Posejdona. Ale obyło się bez kabiny i wszyscy zachowali zimną krew. Teraz się tylko z tego śmiejemy… Po drodze mijamy muzeum Waza, skansen, Tivoli. Nocujemy w parku miejskim Djurgarden.
płw. Tranholmen – Sztokholm (Djurgarden) (23,0 km)

28 lipca (sb.)
Na wyspie Lidingo spotykamy się z Lechem – naszym przewodnikiem na II tydzień pływania po szkierach. Nocujemy na miejscu rekomendowanym przez Grzegorza – niektórzy rozstawiali namioty na podmokłej łączce, a niektórzy na pięknym, granitowym wzniesieniu (niestety trzeba było troszkę popracować nad wnoszeniem rzeczy).
Sztokholm – w. Stora Hastnacken (41,0 km)

29 lipca (nd.)
Biwak na granitowych plażach – dla wielu to zupełnie nowe doznania. Do tego piękny zachód słońca i wschód księżyca w pełni. Chciałoby się znów tam być…
w. Stora Hastnacken – w. Ytter-Sillo (21,7 km)

30 lipca (pn.)
Biwak w piaszczystej zatoczce z WC na wyspie Skarp-Runmaro (naprzeciw wyspy Vindalso). Testowanie sprzętu, w tym słynnego Viviane Lecha.
w. Ytter-Sillo – płd.-wsch. cypel w. Skarp-Runmaro (18,8 km)

31 lipca (wt.)
Biwak na płaskich skałach wypatrzony przez bosmana – Adama B., który prowadził w tym dniu grupę. Lechu nocuje na sprawdzonym biwaku około 1,5 km od nas.
w. Skarp-Runmaro – w. Kaston (28,5 km)

1 sierpnia (śr.)
Jedyny nocleg na campingu (50 SEK od namiotu). Zakupy w małym sklepiku i tankowanie wody. Lechu z Anią grillują – do tej pory nie wiemy, jak oni wyczarowali grilla i porcje mięsiwa… Sesja zdjęciowa z dwoma łosiami spacerującymi koło namiotów.
w. Kaston – w. Fjardlang (22,0 km)

2 sierpnia (czw.)
Uroczy biwak z dostępem do wody po obu stronach przewężenia wyspy.
w. Fjardlang – w. Gubbholmen (23,5 km)

3  sierpnia (pt.)
Żegnamy Lecha. Po drodze spotykamy z kolei Ptaka i Marka Cz. – zdobywców Alandów i dalej płyniemy razem.
w. Gubbholmen – płw. Knappelskar (miejsce pierwszego biwaku) (21,5 km)

4 sierpnia (sb.)
Dopływa do nas Mirek. Pakujemy sprzęt i o godz. 18:00 wypływamy promem do Polski.
płw. Knappelskar – Nynashamn (5,5 km)

5 sierpnia (nd.)
Dopływamy do Gdańska na godz. 12.00. Opuszczamy prom i rozjeżdżamy się w różne strony kraju.

Łączny kilometraż: 330 km

opracował: Marek Werner (Marucha)
dane do kilometrażu: GPS Romka Pauszka
drobna korekta: Adam Grzegorzewski

Uczestnicy i sprzęt

 

Bałtyk pod wiosłem 2006

Opublikowano: 23 Cze 2006

Co?Bałtyk pod wiosłem 2006

Spływ szkoleniowo-promocyjny „Bałtyk pod wiosłem 2006”

Kiedy?

1-9 lipca 2006 r.

Gdzie?

Polskie wybrzeże Bałtyku na odcinku Karwia – Ustka

Jak?

Morskimi kajakami wraz ze specjalistycznym osprzętem

Wprowadzenie

Trzecia edycja spływu szkoleniowo-promocyjnego „Bałtyk pod wiosłem” odbyła się w dniach 23.06-09.07.2006 r. z podziałem na dwa etapy. Pierwszy tydzień miał formułę stacjonarną i przeznaczony był dla zaawansowanych kajakarzy, w większości z uprawnieniami Instruktora Rekreacji Ruchowej o specjalności kajakarstwo, którzy chcieli rozszerzyć i utrwalić swą wiedzę z kajakarstwa morskiego. Drugi tydzień, tj. 01-09.07 miał formę spływu morskiego z Karwi do Ustki z naciskiem na kwestie szkoleniowe. Od uczestników była wymagana umiejętność pływania kajakiem (oraz wpław), pozwalająca na bezpieczne pokonanie wybranego odcinka oraz doświadczenie turystyczno-biwakowe (nie było wymagane wcześniejsze pływanie kajakiem po morzu). Poniżej zamieszczone informacje organizacyjne dotyczą właśnie tego etapu. Należy też wspomnieć, że w ramach „Bałtyku pod wiosłem 2006” zorganizowany został również wyjazd na Archipelag Sztokholmski (dla osób zaawansowanych). To naturalny proces, w którym dotychczasowi uczestnicy „Bałtyku pod wiosłem” zdobywają wystarczające doświadczenie, aby organizować trudniejsze spływy morskie we własnym gronie.

Sprzęt i sponsorzy

Podobnie jak to miało miejsce rok temu podczas drugiej edycji „Bałtyku pod wiosłem” wokół Bornholmu, partnerem głównym pozostała firma Makanu, dostarczająca jednoosobowe polietylenowe kajaki Perception wraz z pełnym wyposażeniem (wiosła Ainsworth, fartuchy Yak oraz worki wodoszczelne). W tym roku oprócz kajaków Carolina i Contour pojawił się również Sealion Fastnet.

Tradycyjnie już swoje nowe kajaki udostępniła firma Kano (Dagger Cortez 16,5) oraz Klepper Faltboote (kajak Aerius Quattro XT). W zależności od zapotrzebowania i możliwości logistycznych planowaliśmy też włączenie kajaków innych dystrybutorów/producentów, takich jak: Polyak (Lettmann), Pro Kajak (Prijon), Plastex Composite, Wayland, Triton.

Od strony dydaktyczno-organizacyjnej spływ wspierała firma szkoleniowa Comartin. Jednym z partnerów projektu była również firma Doramm Expo – organizator Targów Sportów Wodnych i Rekreacji „Wiatr i Woda” (promocja imprezy podczas targów) oraz firma Kwark (rabaty dla uczestników spływu na zakup specjalistycznej odzieży).

Przebieg spływu

Uczestnicy płynęli na kajakach udostępnionych organizatorom przez producentów/dystrybutorów sprzętu wodnego. W czasie spływu istniała możliwość pływania różnymi modelami kajaków (zmiany załóg). Można było także uczestniczyć w imprezie na prywatnym sprzęcie, lecz po wcześniejszym podaniu organizatorom specyfikacji sprzętowej, która musiała być potwierdzona i zweryfikowana przed rozpoczęciem imprezy.

Wyposażenie obowiązkowe uczestnika korzystającego ze sprzętu pływającego zapewnianego przez organizatora oraz własnego podano w punktach 11. i 12. regulaminu (regulamin spływu).

Spływ morski w okresie 1-9 lipca z założenia był samowystarczalny, dlatego wszystkie rzeczy były przewożone w kajakach (noclegi w namiotach). Spływ był prowadzony tak, aby zapewnić maksymalne bezpieczeństwo uczestników. Głównym celem spływu „Bałtyk pod wiosłem 2006” było szkolenie w kajakarstwie morskim oraz jego promocja i propagowanie, a nie pokonanie wyznaczonej trasy i realizacja programu turystycznego! Dlatego w ciągu trwania spływu przewidziane były częste szkolenia z technik pływania i z aspektów bezpieczeństwa, które były cyklicznie powtarzane, aby ćwiczone manewry były wykonywane wręcz instynktownie.

Komandor spływu

Piotr Ochnio

Relacja ze spływu dostępna jest tutaj w pliku pdf.

Kaylantic 2005

Opublikowano: 9 Lip 2005

Jak zapewne większość Czytelników WIOSŁA wie, próba przepłynięcia Atlantyku seryjnie produkowanymi kajakami przez Pawła Napierałę i Aleksandra Dobę w roku 2004 zakończyła się niepowodzeniem.

W 2005 roku – tym razem na własną rękę i bez wielkiego sponsoringu – Paweł Napierała zdecydował się zbudować specjalny kajak oceaniczny korzystając z pomocy i doświadczenia szkutniczego Stanisława Smereckiego (Siacha). Kajak Paweł Napierała odebrał 2 lipca w Ronne na Bornholmie, gdzie przebywał już od tygodnia uczestnicząc w spływie Bałtyk pod wiosłem 2005. Przez kolejny tydzień trwania spływu Paweł miał możliwość testowania sprzętu przy pomocy i asekuracji większej grupy kajakarzy. Spędził też wiele godzin przy pracach wykończeniowych, takich jak montaż siedziska, relingów, dostosowania żagli do posiadanych masztów, szlifowania niektórych części kajaka i innych.

Czytaj dalej »

Bałtyk pod wiosłem 2005

Opublikowano: 24 Cze 2005

Co?

Bałtyk pod wiosłem 2005 - logo

Spływ szkoleniowo-promocyjny „Bałtyk pod wiosłem 2005”

Kiedy?

25 czerwca – 9 lipca 2005 r.

Gdzie?

Wokół wyspy Bornholm

Jak?

Morskimi kajakami wraz ze specjalistycznym osprzętem.

Poprzednia edycja spływu „Bałtyk pod wiosłem 2004” odbyła się na trasie od granicy niemieckiej (Świnoujście) do rosyjskiej (Piaski). Spływ trwał 5 tygodni i załogi wymieniały się w cyklach tygodniowych. W 2005 roku zaprosiliśmy na 2-tygodniowy spływ wokół wyspy Bornholm.

Komandor spływu

Mirosław Murawski

Sprzęt i sponsorzy

W spływ „Bałtyk pod wiosłem 2005” – podobnie jak w poprzedniej edycji – zaangażowanych było szereg producentów/dystrybutorów sprzętu. Partnerem głównym była firma Makanu, udostępniająca 9 kajaków morskich Perception: Carolina, Contour i Eco Bezhig oraz fartuchy Yak, wiosła Ainsworth Seatour Professional, pojemniki wodoszczelne). Kolejne firmy udostępniające sprzęt to (w kolejności alfabetycznej): Gumotex (kajak Seaker), Kano (kajak OffShore L, pięć wózków kajakowych Super-light oraz Kano), Klepper Faltboote (kajaki Aerius Quattro XT, Aerius Expedition), Nurt (obudowy wodoszczelne), Plastex Composite (kajak Baltic II Expedition), Polyak (wiosło Lettmann LCS), Pro Kajak (kajak Prijon), Triton (kajak Ładoga-1), Wayland (żagiel do kajaka). Od strony dydaktyczno-organizacyjnej spływ wsparła firma szkoleniowa Comartin. Jednym z partnerów projektu była również firma Doramm Expo – organizator Targów Sportów Wodnych i Rekreacji „Wiatr i Woda” (promocja imprezy podczas targów). Podczas spływu mogliśmy również wykorzystywać: latawiec do napędu kajaka (Ikar), radiotelefony Motorola (Epa), wodoszczelny aparat fotograficzny Pentax Optio WP (Apollo Alectronics). Pakiety żywnościowe dla uczestników spływu przygotowała natomiast firma Pudliszki – producent gotowych dań bez użycia środków konserwujących.

Szczegóły organizacyjne

Spływ szkoleniowo-promocyjny „Bałtyk pod wiosłem 2005” był imprezą non-profit. Niewielka opłata wpisowa przeznaczona była na koszty transportu sprzętu, ubezpieczenia, formalności, uzupełnienie apteczki spływowej, zakup dodatkowych środków bezpieczeństwa itp. Głównym celem spływu nie było opłynięcie wyspy Bornholm dla samego faktu jej opłynięcia, dlatego w ciągu trwania spływu przewidziane były częste, cyklicznie powtarzane szkolenia z technik pływania i z aspektów bezpieczeństwa. Planowane były szkolenia z używania latawca oraz żagli do napędu kajaka. Przewidziany był również program turystyczny.

Planowana trasa spływu i logotypy partnerów/sponsorów do pobrania tutaj w formacie pdf.

Sprawozdanie komandora

Kontynuując ubiegłoroczną akcję „Bałtyk pod wiosłem” redakcja Magazynu Kajakowego WIOSŁO wraz z grupą sympatyków przygotowała w tym roku jej następną edycję, której celem był Bornholm. Tradycyjnie imprezę przygotowano w systemie non profit. Spływ trwał od 25 czerwca do 9 lipca 2005 r. i uczestniczyło w nim 21 osób (3 kobiety i 18 mężczyzn). Spływowi towarzyszyły również trzy osoby podróżujące samochodem. Imprezę przygotowali i prowadzili: Mirosław Murawski (Murmir) – komandor, Piotr Ochnio – bosman/szkolenia, Marcin Chodorowski – szkolenia i pomoc logistyczna, Adam Grzegorzewski (sprawy organizacyjne, public relation i sponsoring). Dodatkowo w zespole organizacyjnym jako konsultanci znaleźli się Paweł Napierała i Adam Biedrzycki.

Sponsorzy i sprzęt

Uczestnicy płynęli na sprzęcie udostępnionym organizatorom przez dystrybutorów i producentów oraz na własnym. Organizatorzy dzięki pomocy sponsorów, a w szczególności firmie Makanu dysponowali następującymi kajakami: Perception Eco Bezhig 1 szt. (Makanu), Perception Contour – 4 szt. (Makanu), Perception Carolina – 4 szt. (Makanu), Aerius Quattro XT – 1 szt. (Klepper Niemcy), Ładoga – 1 szt. (Triton Rosja) , Baltic II Expedition – 1 szt. (Plastex Composite), Seaker – 1 szt. (Gumotex Czechy), Off Shore L – 1 szt. (Kano). W spływie uczestniczyły też prywatne kajaki: Prijon Yukon Expedition K1- 4 szt., Plastex Baltic Expedition K2 – 1 szt., Prijon Excursion K2 – 1 szt. i prototypowy sklejkowy kajak oceaniczny wzmocniony tkaniną kewlarowo-węglową Noe. Firma Makanu użyczyła również fartuchy Yak, wiosła firmy Ainsworth oraz pływak na wiosło, firma Polyak – wiosło Lettmann LCS, ożaglowanie kajakowe – firma Wayland, latawiec do napędu kajaka – firma Ikar, wózki kajakowe – firma Kano, radiotelefony Motorola – firma Epa, obudowy wodoszczelne Ortlieb – firma Nurt, pakiety żywnościowe w postaci gotowych dań – firma Pudliszki. Podczas wyjazdu testowany był również nowy model cyfrowego aparatu wodoszczelnego Pentax Optio WP (Apollo Electronics). Od strony dydaktyczno-organizacyjnej spływ wspierała fima szkoleniowa Comartin. Jednym z partnerów projektu była również firma Doramm Expo – organizator Targów Sportów Wodnych i Rekreacji „Wiatr i Woda”, podczas których impreza będzie dodatkowo prezentowana. Dysponowaliśmy osobistym i pozyskanym sprzętem ratunkowym/asekuracyjnym i innym: 2 radiotelefonami, GPS-em, kaskami kajakowymi do ćwiczeń, pompami ręcznymi, rzutkami kajakowymi, pływakami na wiosło, rogiem mgłowym, gwizdkami sygnalizacyjnymi, rakietami spadochronowymi, pochodniami sygnalizacyjnymi, pławkami dymnymi, szczegółowymi mapami morskimi i lądowymi, lornetkami wodoszczelnymi, wiatromierzem, bogato wyposażoną apteczką itp.

Szkolenia i testy

Zgodnie z założeniami programowymi opłynęliśmy wyspę Bornholm, zwiedziliśmy część z jej licznych zabytków oraz odbywaliśmy intensywne szkolenia elementów kajakarstwa morskiego. Jak i w poprzednim roku celem imprezy była popularyzacja kajakarstwa morskiego i szkolenia w tym zakresie. Podczas dni postoju, jak również po niektórych etapach dziennych odbywały się wielogodzinne ćwiczenia elementów kajakarstwa morskiego prowadzone przede wszystkim przez Marcina Chodorowskiego i Piotra Ochnio. Marcin Chodorowski i Mirosław Murawski prowadzili również szkolenia teoretyczne na brzegu. W ramach szkolenia odbywała się też częsta rotacja sprzętu organizatorów między uczestnikami. Czasami w rotacji uczestniczył też sprzęt prywatny uczestników. Podstawowe ćwiczone umiejętności związane były z zapewnieniem bezpieczeństwa na morzu, czyli z uniknięciem wywrotki na fali, wsiadaniem do kajaka na morzu, surfowaniem na fali itd. Podczas szkolenia korzystano też z pomocy i rad miejscowych kajakarzy z Bornholmu. Nawiązano współpracę z klubem kajakarstwa morskiego z Nexo na Bornholmie i z indywidualnymi kajakarzami, np. z Islandii. Poddawano intensywnym testom posiadane kajaki morskie, w tym absolutne nowości na polskim rynku, takie jak pneumatyczny Seaker firmy Gumotex oraz prototypowy kajak oceaniczny Noe Pawła Napierały. Ciekawym testowanym sprzętem był składany rower wykorzystywany przez uczestników do zwiedzania okolic biwaków firmy Dahon California (model Piccolo). Do zabawy na fali wykorzystywano też prywatny kajak Prijon Chopper przewożony na dachu samochodu. Naszą wdzięczność zaskarbiła sobie też firma Pudliszki udostępniając nam duże zestawy swoich smacznych potraw w słoikach bez dodatku środków konserwujących.

Wyspa

Bornholm zaskoczył nas czystością i przezroczystością wód morskich i dużym bogactwem życia roślinnego w morzu. Zaskakująca jest również ciepłolubna roślinność wyspy – morwy, brzoskwinie, a nawet figi. Wybrzeże jest bardzo urozmaicone od szerokich piaszczystych plaż na południowym wschodzie Dueodde do wysokich skalistych klifów osiągających 80 m nad poziom morza w Hammeren. Wszechobecne są potężne głazy narzutowe i otoczaki. Często płynie się wśród szkierów i skał, które są bardzo piękne, ale przy złej pogodzie stanowią spore niebezpieczeństwo. Liczne pasy płycizn piaszczystych i skalistych sięgają na kilkaset metrów w głąb morza tworząc imponujący przybój. Zaskakuje też ogromna ilość ptactwa, które prawie nie obawia się ludzi i nieźle zastępuje poranny budzik. Ludzie są życzliwi, ale nie narzucają się turyście. Miasteczka często wyglądają jak na wpół umarłe porównując do polskich nadmorskich kurortów. Zaskoczeniem bywa też brak sklepów w małych miejscowościach, nawet w większych jest często tylko jeden sklep spożywczy. Ceny towarów są znacznie wyższe od polskich i trzeba się dobrze naszukać, by znaleźć towar przyjazny kieszeni przeciętnego turysty. Nawet w pełni sezonu na campingach jest sporo wolnych miejsc, choć ceny pobytu są słone 30-50 zł (za osobę + namiot). W ramach ceny campingów można korzystać z wyśmienicie wyposażonych kuchni turystycznych. Jedynie ciepłe prysznice i pralnie wymagają dodatkowych opłat. Powszechnie dostępne są rowery do wypożyczenia (około 20 zł za dobę za rower bez przerzutek). Na każdym campingu jest sporo miejsc do zabawy dla dzieci. Zaskakuje cisza w czasie dnia, a już rygorystycznie przestrzegana jest cisza nocna.

Specjalności kulinarne Bornholmu to jak można przewidzieć ryby i to głównie wędzone – ceny jak i ryby słone. Pozostałe informacje znaleźć można w licznych przewodnikach po Bornholmie.

Przebieg imprezy

24-26 czerwca
24 czerwca wieczorem większość uczestników spotkała się na noclegu w Świnoujściu w Forcie Gerharda dzięki uprzejmości jego zarządcy. Rano 25 czerwca zaokrętowaliśmy się na prom Pomerania i około 17. wylądowaliśmy w Ronne na Bornholmie. Wyspa powitała nas drobnym deszczem. Po spenetrowaniu miejscowych campingów zdecydowaliśmy o wyborze północnego, który był bliżej położony od morza. Po skomplikowanych negocjacjach cenowych, które (niezmiennie doskonale) prowadził Adam Grzegorzewski dzięki pomocy Marcina Chodorowskiego przewieźliśmy większość sprzętu osobistego jego samochodem na teren campingu. Uczestnicy po przewiezieniu kajaków wózkami z portu promowego do portu jachtowego przepłynęli około kilometra po spokojnym morzu do campingu. Kolejny dzień upłynął na szkoleniu teoretycznym i praktycznym uczestników oraz zwiedzaniu Ronne.

27 czerwca, pozycja GPS ostatniego noclegu N55.07175, E14.41989, siła wiatru przy wypłynięciu 4,8 m/s
Trzeciego dnia wypłynęliśmy na morze zamierzając dotrzeć do Hasle. W momencie wypłynięcia morze było jeszcze stosunkowo spokojne. Niestety w trakcie płynięcia wiatr się stopniowo nasilał. Mimo starań kadrze było coraz trudniej utrzymać zwartość grupy. Przed kamienistą rafą wychodzącą prostopadle około 1,5 kilometra w głąb morza grupa się podzieliła łamiąc wcześniejsze ustalenia. Część postanowiła opłynąć rafę od strony morza, część przepłynąć przez szeroką lukę w rafie. W trakcie tych manewrów wywróciły się 2 kajaki, którym pomocy udzielił bosman Piotr Ochnio zamykający grupę. Wady łączności radiotelefonicznej z bosmanem nie pozwoliły ocenić mi z dostateczną pewnością bezpieczeństwa kajakarzy z wywróconych kajaków, więc postanowiłem zarządzić lądowanie, by udzielić wywróconym kajakarzom pomocy z lądu. Podjęta akcja pomocy z lądu kierowana przez Pawła Napierałę nie okazała się jednak potrzebna, gdyż kajakarze poradzili sobie sami. W tym czasie na pobliskiej plaży wylądowały z asekuracją pozostałe kajaki zaliczając kilka niegroźnych wywrotek. Ponieważ wiatr się nasilał (w porywach nawet do 11 m/s), nastroje po wywrotkach były nieszczególne i chciałem omówić błędy popełnione przy pokonywaniu rafy. Postanowiłem przeczekać na brzegu w oczekiwaniu na wieczorne osłabienie wiatru. Niestety wiatr ucichł dopiero o zachodzie słońca już po podjęciu decyzji o awaryjnym biwaku na plaży. Część uczestników odwiedziła pobliskie Hasle wybierając najdogodniejsze miejsce do lądowania w pobliżu campingu na kolejny dzień.

28 czerwca, pozycja GPS ostatniego noclegu N55.09198, E14.42336, siła wiatru przy wypłynięciu 7-8 m/s, w porywach do 9,3 m/s
Czwartego dnia rano podjąłem, jak się później okazało, niewłaściwą decyzję płynięcia do pobliskiego Hasle odległego o około 4 km przy stanie morza 4. Zaproponowałem by ci, którzy nie czują się na siłach przewieźli kajak lądem, a pozostali w ścisłej, asekurującej się wzajemnie grupie dopłynęli morzem. Jedna osoba skorzystała z transportu lądem, lecz większość postanowiła płynąć. W czasie wyjścia poza strefę przyboju początkowa grupa 6 kajakarzy łamiąc wcześniejsze ustalenia, postanowiła samodzielnie popłynąć daleko w głąb morza nie czekając na pozostałych kajakarzy. Grupa ta po zerwaniu kontaktu wzrokowego z pozostałymi kajakarzami wylądowała w porcie w Hasle nie informując po przypłynięciu nikogo ani o zmianie miejsca lądowania, ani o szczęśliwym wylądowaniu w porcie. Pozostała grupa zebrała się poza przybojem i wspólnie kontynuowała płynięcie. Około 300 m od linii brzegowej doszło do wywrotki jednego z uczestników (bardzo przydał się gwizdek). Z pomocą zamykającej grupy asekuracyjnej dopłynął do umówionego miejsca lądowania z objawami choroby morskiej. Marek Czaczka, który poprzedniego dnia sprawdzał miejsce lądowania, ustalił z morza punkt lądowania i zorganizował punkt asekuracyjny na brzegu. W tym czasie morze osiągnęło już poziom 5 stopni i wysokie grzywacze łamały się w szerokiej, piaszczystej strefie przyboju. Podczas lądowania wywróciła się połowa lądujących kajaków, ale sprawna akcja asekuracyjna na brzegu pozwoliła na uniknięcie zagrożeń. Po wylądowaniu uruchomiłem akcję poszukiwawczą pierwszej grupy 5 kajaków. Nie powiodły się próby łączności telefonicznej i do akcji włączone zostały 3 grupy poszukiwawcze. Dwie sprawdzały brzeg przed i za nami, jedna wypatrywała kajaków lornetką z wysokiego klifu. Wkrótce poszukiwana grupa została odnaleziona w barze portowym w Hasle. Ostatnim punktem dnia był długa, męcząca przewózka kajaków na teren campingu. Wieczorne rozmowy dyscyplinujące miały na celu uniknięcia podobnych groźnych sytuacji w przyszłości. Z pewnością dzień ten dał wiele do myślenia uczestnikom spływu i organizatorom.

29 czerwca, pozycja GPS ostatniego noclegu N55.10475, E14.42291, siła wiatru przy wypłynięciu 4 m/s, kierunek NNW
Piąty dzień to płynięcie odcinka z Hasle do Sandvig. Ładna pogoda, spokojne morze nie tworzyły zagrożenia, co stanowiło jednak zachętę do ponownego łamania zasad bezpiecznego pływania przez część grupy. Po drodze zwiedzaliśmy porciki w Helligpeder, Vang i Galgebakke. Zwiedziliśmy też kajakami jaskinie w pobliżu zamku Hammershus (przy akcji fotografowania w jaskini miała miejsce jedna niegroźna wywrotka, której skutkiem było złamane pióro wiosła; uczestnik chciał się podeprzeć o ścianę jaskini). Podczas 2 godzinnego postoju chętni odwiedzili pobliski wspaniały zamek. Odnaleźliśmy też pierwsze z zalecanych darmowych miejsc noclegów dla kajakarzy na Bornholmie, ale ponieważ położone było kilkaset metrów wyżej na wysokim klifie, zrezygnowaliśmy z tego noclegu. Opłynęliśmy bardzo urokliwy półwysep Hammeren, będący najbardziej na północ wysuniętą częścią wyspy. Dzień zakończył się noclegiem na campingu w Sandvig.

30 czerwca – 1 lipca, pozycja GPS ostatniego noclegu N55.17480, E14.46617, siła wiatru przy wypłynięciu 2 m/s
Dzień szósty to płynięcie na odcinku Sandvig – Gudhjem. Spokojne morze i słoneczny dzień skłaniają mnie do podjęcia ostatecznej próby zachowania zwartej całości grupy na dłuższym odcinku bez dobijania do brzegu – jako próby przed planowanym „rajdem” na Christianso. Mimo iż stale hamowałem tempo „mocnej grupy” czołowej po 3 godzinach płynięcia spływ rozciągnął się na ponad 2 km. Dodatkowo jeden z uczestników miał objawy choroby morskiej, które skłoniły go do porzucenia grupy (bez uprzedzenia kadry) i transportu swojego kajaka lądem. Po zebraniu całości grupy przy porcie w Gudhjem i asekurowaniu jej od morza okazało się, że w ciągu 20 minut nastąpiła zmiana pogody i kamieniste miejsce lądowania przy campingu pokryło się załamującymi falami. Zdecydowałem, że 2 ostatnie dwójki na wodzie wylądują w porciku rybackim odległym o 600 m, skąd można je było przewieźć wózkami kajakowymi. Camping w Gudhjem znajduje się na wysokim skalistym brzegu na terenie urokliwego miasta malarzy i rzeźbiarzy. Wieczorem po przedyskutowaniu sytuacji cała kadra zgodnie podjęła decyzję o odwołaniu płynięcia na Christianso (18-20 km od Bornholmu) ze względów na bezpieczeństwo grupy. Brak dyscypliny, zróżnicowane umiejętności i możliwości fizyczne uczestników i trudności organizatorów w przestrzeganiu ścisłego szyku płynięcia czyniły taki wypad niebezpiecznym mimo sprzyjającej pogody. Jak dowiedzieliśmy się później od kajakarzy z Ronne, pływają oni na tej trasie tylko raz w roku w połowie sierpnia, kiedy pogoda jest stabilna, a w spływie uczestniczy tylko kilku dobranych, najlepszych kajakarzy. Aby umożliwić zwiedzenie Christianso promem zarządziłem dzień postoju w Gudhjem (siódmy). Jeden z uczestników nie dał się przekonać do tej decyzji ogłaszając rezygnację z dalszego uczestnictwa w spływie, ale rano zmienił swoją decyzję. Większość grupy zrezygnowała z uczestnictwa w wycieczce do Christianso intensywnie zwiedzając miasto i okolice oraz przez kilka godzin ćwicząc pod kierunkiem kadry i miejscowej kajakarki duńskiej – Sary. Paweł Napierała wyruszył po odbiór kajaka oceanicznego do Ronne, więc złożyliśmy Ładogę, która nie była już potrzebna.

2-5 lipca, pozycja GPS ostatniego noclegu N55.12488, E14.58714, siła wiatru przy wypłynięciu – bezwietrznie
Dzień ósmy to płynięcie na odcinku Gughjem – Svaneke. Przy pogodzie, słońcu i dobrej widoczności 4 kajaki oderwały się od grupy płynąc szybciej, daleko w głębi morza. Nie udały się próby skłonienia ich umówioną sygnalizacją do połączenia z resztą grupy. Pozostała część 14 kajaków płynęła razem wzdłuż brzegu podziwiając widoki. Odpoczywaliśmy przed Svaneke zwiedzając rozległy ogród roślinności śródziemnomorskiej. W Svaneke poruszając się między ławicami kamieni odnaleźliśmy urokliwy camping przy latarni morskiej połączony z morzem wąskim kanałem. To był chyba najładniejszy i najbliższy morzu camping na naszej trasie. Jak zwykle wieczorem odbyły się ćwiczenia. Paweł Napierała przywiózł swoją imponującą jednostkę, którą z racji jej wielkości nazywamy „kajachtem”. Ze względu na urokliwy camping, ładną pogodę i prośby uczestników podjąłem decyzję o jednodniowym odpoczynku (dzień dziewiąty). Poza bogatym programem turystycznym w okolicy Svaneke (imprezy 450-rocznicy założenia), część uczestników wypożyczyła rowery i zwiedzała centrum wyspy. Po południu odbyły się jak zwykle intensywne, wielogodzinne szkolenia. Dzień dziesiąty i jedenasty – okazało się, że nastąpiło gwałtowne załamanie pogody i wiatr w porywach osiągał szybkość 17 m/s, co całkowicie uniemożliwiło płyniecie. Następnego dnia w oczekiwaniu na poprawę pogody kilkakrotnie przesuwałem termin wypłynięcia, ale ostatecznie nie było ono możliwe. Ze względu na wichurę ćwiczenia odbywały się w kanale łączącym camping z morzem. Aby wykorzystać zapowiadane poranne uspokojenie pogody zdecydowałem, że wypłynięcie nastąpi następnego dnia rano o 6., jeśli pogoda na to pozwoli.

6 lipca, pozycja GPS ostatniego noclegu N55.07860, E15.09148, siła wiatru przy wypłynięciu – 2 m/s.
Dzień dwunasty to płynięcie od Svaneke do plaż Dueodde. Rano przy sprzyjającym morzu nadeszła fala gęstej, „londyńskiej” mgły ograniczającej widoczność do 20-30 m. Zaniepokojona grupa płynęła w zwartym szyku pośród zamglonych archipelagów raf i kamieni. Doszło do jednej przypadkowej wywrotki zakończonej szybką i sprawną akcją ratunkową. Około południa mgła się stopniowo rozwiała i dopłynęliśmy do portu w Nexo. Wylądowaliśmy w przystani klubu kajakowego w Nexo, ale niestety w klubie w tym czasie nikogo nie zastaliśmy. Z klubowiczami spotkaliśmy się dopiero wieczorem. Po przerwie płynęliśmy do słynnych szerokich plaż Dueodde przy coraz ładniejszej pogodzie. Camping znajduje się tuż za wydmami, lecz oddzielony jest szeroką plażą, przez którą musieliśmy przeciągnąć kajaki. Camping zalesiony i urokliwy, ale też najdroższy na naszej trasie. Po południu ćwiczenia na morzu trwały aż do zachodu słońca.

7 lipca, pozycja GPS ostatniego noclegu N55.00086, E15.05910, siła wiatru przy wypłynięciu – 1,5 m/s.
Dzień trzynasty to płynięcie odcinka Dueodde – Arnager. To najdłuższy etap na trasie wokół Bornholmu. Przy słonecznej pogodzie i spokojnym morzu leniwie płynęliśmy morzem z krótkimi odpoczynkami co około 2 godziny. Jeden z uczestników niezadowolony z przydzielenia mu tego dnia kajaka pneumatycznego Gumotex Seaker, który mu nie odpowiadał, porzucił kajak na plaży i mimo prób mediacji zdecydował się na spacer brzegiem do kolejnego biwaku. Ostatecznie kajak został obsadzony jednym z kajakarzy z dwójki i spływ odbywał się nadal. Wobec sprzyjającej pogody i zbliżającego się końca imprezy uczestnicy samorzutnie wymieniali się kajakami na krótszych odcinkach, by zasmakować pływania na wszystkich rodzajach kajaków. Po krótkich poszukiwaniach i konsultacjach z tubylcami odnaleźliśmy jedno z 2 darmowych miejsc noclegów dla kajakarzy na Bornholmie. Po raz pierwszy można było się z przyjemnością wykąpać w morzu nie szczękając zębami. Nocowaliśmy na plaży tuż nad morzem obserwując widowiskowy zachód słońca. Wieczorem z inicjatywy kadry odbyło się spotkanie podsumowujące imprezę. Po kolei wszyscy uczestnicy wypowiadali się co im się podobało w imprezie, a co nie. Uwagi zostały zebrane do analizy przy organizacji przyszłych imprez. Już dzisiaj można powiedzieć, że część z nich na pewno zostanie uwzględnionych podczas przyszłych imprez „Bałtyku pod wiosłem” np. 3-dniowe początkowe szkolenie zamiast jednodniowego, stworzenie regulaminu spływu, wyłonienie liderów podgrup (doświadczone osoby), którzy mają mieć oko na swoich „podopiecznych” i w razie potrzeby ich dyscyplinować i służyć równocześnie pomocą w trudniejszych sytuacjach i inne.

8 lipca, pozycja GPS ostatniego noclegu – nie odnotowano, siła wiatru przy wypłynięciu – nie odnotowano.
Dzień czternasty to płynięcie od Arnager do Ronne. Przy trójkowym stanie morza spływ dotarł do portu Ronne, by tam zwartą grupą, na komendę przeskoczyć kanał portowy docierając do portu jachtowego. Stamtąd załogi udały się do pobliskiego centrum handlowego, by zaopatrzyć się na wieczorny bal kapitański. Wreszcie nastąpiło ostatnie przepłynięcie z portu jachtowego do campingu i szlak wokół wyspy został zamknięty. Po południu odbyły się tradycyjne ćwiczenia, a około 21.00 rozpoczął się bal kapitański. Wszyscy zapamiętają chyba potworną ilość naleśników jakie usmażył i zaserwował Sebastian.

9 lipca, pozycja GPS ostatniego noclegu N55.07175, E14.41989, siła wiatru przy wypłynięciu – nie odnotowano.
Rano po zwinięciu obozu kajaki dopłynęły do portu jachtowego, skąd zostały przetransportowane wózkami około 1 km do portu promowego. Ostatnie zwiedzanie miasta, zakup pamiątek i zaokrętowaliśmy się na prom Pomerania. Około 23.00 wylądowaliśmy w Świnoujściu, ale dopiero po 3 godzinach wydostaliśmy się z terenu portu na skutek obostrzeń po zamachu w metrze londyńskim.

Próba podsumowania

Plusy
Zapowiadana impreza doszła do skutku, udało się zdobyć poparcie sponsorów, zrealizowano planowaną trasę, przeprowadzono szkolenia, wszyscy wrócili cali i zdrowi, przetestowano szereg sprzętu kajakowego i turystycznego, nie doszło do żadnego konfliktu z władzami lokalnymi czy mieszkańcami Bornholmu, zdobyto nowe doświadczenia i kontakty z kajakarzami skandynawskimi, propagowano polskie kajakarstwo morskie, zapoznano się z kulturą i przyrodą Bornholmu, wszyscy uczestnicy byli ubezpieczeni na wysokie kwoty (koszty leczenia, NNW), udało się jeszcze dodatkowo obniżyć koszty uczestnictwa w imprezie – łącznie 850 zł/730 zł za 2 tygodnie pobytu (wliczając wszystkie noclegi i transport promowy), bogata dokumentacja fotograficzna i filmowa, kolejne plany przyszłorocznych wypraw morskich, pozytywna ocena imprezy przez większość uczestników, artykuły w prasie duńskiej na temat polskiego kajakarstwa morskiego, nawiązano szereg przyjacielskich kontaktów między uczestnikami.

Minusy
Nie udało się pogodzić sprzecznych planów członków grupy, nie udało się zdyscyplinować grupy, niewłaściwa decyzja o płynięciu 4. dnia, brak więzi i poczucia bezpieczeństwa wynikających z wzajemnego zaufania, nie wszyscy i nie zawsze uczestniczyli w szkoleniach, mimo iż mieli taką możliwość, wady elementów testowanego sprzętu, straty w sprzęcie (złamane wiosło, utopione po wywrotkach osobiste rzeczy).

Ogólnie oceniam imprezę jako udaną z koniecznością uwzględnienia uwag uczestników i wniosków kadry przy organizacji przyszłych imprez kajakarstwa morskiego w ramach „Bałtyku pod wiosłem”.

Komandor
Mirosław Murawski (Murmir)

Bałtyk pod wiosłem 2004

Opublikowano: 4 Lip 2004

Kajakiem po morzu?

Bałtyk pod wiosłem 2004

Szybko rozwijająca się na świecie moda na kajakarstwo morskie dociera i do Polski. Niewielu jednak wie, że mamy w tej dziedzinie pewne tradycje. Warto wspomnieć przedwojenne rejsy Wacława Korabiewicza do Indii czy niedawne wyprawy Aleksadra Doby (opłynięcie Bałtyku, podróż do Narwiku) oraz Leszka Mazura (Nordkapp).

Są to jednak nieliczne wyjątki, zwykli kajakarze na morze raczej nie wyruszają. Na pewno barierą jest odpowiedni sprzęt, ale największym utrudnieniem wydaje się przełamanie stereotypów o polskim kajakarstwie morskim, które kształtowało się w ciągu ostatnich 3 pokoleń kajakarzy.

Otwarte morze?

W wyniku przemian systemowych ostatniego 15-lecia zamknięta dla turystyki strefa polskiego wybrzeża została w końcu otwarta! Jeśli zaś weźmiemy pod uwagę fakt, że w 1939 r. dysponowaliśmy zaledwie 140-kilometrową linią brzegową Bałtyku, to swobodny dostęp do całego odcinka dzisiejszego polskiego wybrzeża mieliśmy ostatnio w czasach Bolesława Krzywoustego!

Trudno mówić o swobodnym dostępie polskich kajakarzy do morza w czasach PRL, gdyż obowiązywały wtedy surowe zakazy praktycznie uniemożliwiające morską turystykę kajakową, z obawy przed „szpiegostwem” czy ucieczką kajakarzy do Skandynawii.

Teoretycznie morską turystykę kajakową można uprawiać na Bałtyku już od kilku lat, gdyż pozwalają na to zmodyfikowane przepisy prawne, ale w praktyce nadal część lokalnych służb granicznych, kapitanatów i bosmanatów portów, ratowników i strażników gminnych nie zna lub nie respektuje nowych przepisów.

Znane są przypadki „pościgów” kajakarzy morskich łodziami i statkami, zatrzymań „do wyjaśnienia” itp. Typową formą utrudnień jest też wymaganie od kajakarzy wyposażenia niezgodnego z prawem, np. tratwy ratunkowej jako warunku zgody na wypłynięcie z portu. W tej sytuacji każda kolejna zorganizowana impreza kajakowa na polskim wybrzeżu przełamuje stereotypy urzędniczego myślenia i ułatwia kolejnym osobom swobodne pływanie.

Nie bez znaczenia jest też fakt, że spływ stanowić może zachętę do uprawiania morskiej turystyki kajakowej, której rozwój będzie stanowił źródło zysku dla nadmorskich gmin i powód do rozwoju infrastruktury nadwodnej.

Jak, gdzie i kiedy?

Spływ szkoleniowo-promocyjny „Bałtyk pod wiosłem 2004” miał za zadanie popularyzację kajakarstwa morskiego w Polsce. Odbył się wzdłuż polskiego wybrzeża Bałtyku wraz z Zalewem Wiślanym (teoretycznie 524 km po morzu, z wyłączeniem zamkniętych obszarów wojskowych).

Spływ szkoleniowo-promocyjny był imprezą non profit i nie dotyczyły go wymogi ustawy o usługach turystycznych.

Spływ rozpoczął się 4 lipca 2004 r. w Świnoujściu, a skończył 8 sierpnia 2004 r. w Elblągu. Trasa została podzielona na 5 tygodniowych odcinków. Na końcu każdego tygodnia nastąpiła wymiana załóg we wcześniej ustalonych miejscach. W każdym 7-dniowym etapie przewidziano 5 dni płynięcia, dzień szkolenia oraz dzień lądowy (wymiana załóg, imprezy towarzyszące, odpoczynek, testy i prezentacja sprzętu).

Uczestnicy płynęli na kajakach udostępnionych organizatorom przez producentów/dystrybutorów sprzętu wodnego, m.in. firmy Aquarius, Hanord, Kano, Plastex Composite, Polyak (Lettmann), Pro Kajak (Prijon). Można było też dołączać się do spływu na prywatnym sprzęcie.

Uczestnicy musieli posiadać własne obowiązkowe wyposażenie ratunkowe.

Odcinki dzienne o średniej długości 25 km dobrano tak, aby w wypadku postoju wymuszonego niesprzyjającą pogodą można było nadrobić stracony czas nie naruszając harmonogramu (w skrajnym wypadku, wykorzystując sobotę, grupa mogła oczekiwać 2 dni na poprawę pogody). Noclegi w większości odbywały się w namiotach na plaży lub jej pobliżu.

Po drodze grupa kajakarzy uczestniczyła w spotkaniach i imprezach popularyzujących kajakarstwo morskie, a organizowanych przez władze i kluby lokalne oraz redakcję czasopisma WIOSŁO. Warto zaznaczyć, że jedną z imprez, które spływ odwiedził, był XVI Gdański Festiwal Kajakowy – wspaniała kajakowa impreza, będąca częścią Jarmarku Dominikańskiego i przyciągająca corocznie tłumy turystów.

„Wystawa objazdowa”…

Oferta polskich producentów sprzętu wodnego i akcesoriów przydatnych w kajakarstwie morskim, przeznaczonych głównie na eksport, dostępna jest na nielicznych ogólnokrajowych targach, np. „Wiatr i Woda” w Warszawie. W czasie trwania targów nie ma jednak możliwości wypróbowania sprzętu w warunkach morskich.

W tej sytuacji kajaki, akcesoria i wyposażenie dodatkowe dedykowane dla kajakarstwa morskiego, udostępnione organizatorom przez producentów i dystrybutorów, stanowiły w miarę kompleksową „wystawę objazdową”, która przemierzyła latem 2004 r. całe polskie wybrzeże.

Kajakarze mogli wypróbować udostępniony sprzęt w warunkach morskich i podjąć przemyślaną decyzję o jego zakupie. W trakcie spływu przewidzieliśmy dni, w których mogli się z nim zapoznać również kajakarze nie uczestniczący w spływie, lecz dojeżdżający wyłącznie na imprezy towarzyszące.

Opisy udostępnionego sprzętu (kajaków, wioseł, kamizelek, środków łączności, żywności itp.) były publikowane w Magazynie Kajakowym WIOSŁO wraz z relacją z imprezy i w późniejszych numerach czasopisma. Cennym materiałem dodatkowym był zbiór opinii kilkudziesięciu kajakarzy pływających na wypożyczonych kajakach. Zostały one wykorzystane w testach redakcyjnych i jako sugestie udoskonalenia konstrukcji sprzętu dla producentów.

Nie bez znaczenia jest również fakt, że „wystawa objazdowa” była obserwowana z zainteresowaniem przez tysiące plażowiczów, przyczyniając się do popularyzacji kajakarstwa w Polsce. Mamy informacje z prasy i telewizji o relacjonowaniu przebiegu spływu w mediach lokalnych i ogólnopolskich, co stanowiło dodatkową reklamę dla sponsorów.

Popłyńmy razem!

Niezwykłą pomoc w organizacji tej imprezy okazali nam producenci/dystrybutorzy kajaków morskich oraz szeroko pojętego sprzętu turystycznego i akcesoriów przydatnych morskiemu kajakarzowi.

Pomoc i życzliwość okazały również Urzędy Morskie, Kapitanaty i Bosmanaty, Straż Graniczną, Dowództwo Poligonów Morskich i Dyrekcje Parków Narodowych, władze nadmorskich gmin i podległych im służb.

Mamy nadzieję, że rozwój turystyki i udostępnienie turystom polskiego morza jest naszym wspólnym priorytetem.

„W tym roku w maju Polska po raz pierwszy stanie się pełnoprawnym członkiem Unii Europejskiej i polskie morze zostanie definitywnie otwarte. Po części wynikać to będzie z konieczności dostosowania polskiego systemu prawnego do systemu unijnego, w którym kajakowa turystyka morska jest już od dawna bez przeszkód uprawiana.

Spływ „Bałtyk pod wiosłem” będzie częścią wielkiej operacji polskich wodniaków pod nazwą „Powitanie Unii Europejskiej na polskich wodach” organizowanej latem 2004 r. pod Honorowym Patronatem Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego. Firmuje ją Polski Związek Żeglarski wraz z Polskim Towarzystwem Turystyczno-Krajoznawczym, zaś współorganizują wodniacy i władze samorządowe z całego kraju.

Przygotowywanych jest ponad 30 rejsów i spływów od źródeł Wisły i Odry po ich ujścia, przez pobrzeże Bałtyku, po Mazurach i innych pojezierzach, Pętlą Wielkopolską i Toruńską, górskimi zbiornikami wodnymi.

Do udziału w rejsach zapraszani są wodniacy z całej Europy – krajów należących do Unii Europejskiej, wstępujących do niej wraz z Polską, a także pozostających jeszcze poza procesem zjednoczeniowym. Dlatego też otwarte będą wszystkie drogi wodne do Polski: obok Bałtyku – odrzańskie (zarówno z Czech, gdzie znajdują się źródła rzeki, jak i z Niemiec – i poprzez Niemcy), od naszych wschodnich sąsiadów (w tym Bugiem, także z granicy białoruskiej Kanałem Augustowskim), zaś Słowacy chcą zaprosić na graniczne Jezioro Orawskie.

Dla swej promocji turystycznej akcję wykorzystać chcą samorządy regionów i miejscowości położonych na wodnych szlakach, by – ulepszając swą nadwodną infrastrukturę – pochwalić się przed przedstawicielami miast partnerskich i ubiegać się o Nagrodę Przyjaznego Brzegu.”

Koordynator spływu

Mirosław Murawski

Do pobrania wszystkie odcinki cyklu „Kajak na morzu”:

Zapisz się na nasz newsletter