WIOSŁO inspiruje ...

... Ty wytyczasz kurs

WIOSŁO inspiruje – Ty wytyczasz kurs, czyli zmiany w stopce redakcyjnej

Drodzy Czytelnicy, Sympatycy, Szanowni Państwo,

podjęłam decyzję o rezygnacji z funkcji redaktora naczelnego Magazynu Kajakowego WIOSŁO. Ta decyzja dojrzewała w mojej głowie kilka miesięcy, to raczej ewolucja niż decyzja chwili. Nie jest to impuls podszyty emocjami. Splot okoliczności sprawił, że decyzja właśnie teraz została podjęta.

Fot. Tomasz Woźniak

Jestem przekonana, że moja praca i moje pomysły, które wykorzystywałam w WIOŚLE, przyniosły magazynowi dużo dobrego. Na jego łamach pojawiły się nowe działy (o pływaniu długodystansowym, o zdrowiu kajakarza, o obozowej kuchni, opowieści o miastach od strony wody), zwiększyła się liczba stron (z 58 do 68) oraz częstotliwość wydawania (z trzech do czterech numerów w roku) – wreszcie WIOSŁO stało się kwartalnikiem! Przede wszystkim udało się utrzymać jakość i regularność wydań, które osiągnęła już pięć lat wcześniej moja poprzedniczka – Monika Łaskawska-Wolszczak. 

Ci z Państwa, którzy mają do czynienia z rynkiem wydawniczym, wiedzą, jak bardzo jest to ważne dla pozyskania reklamodawców i finansowania magazynu. Lawinowy wzrost liczby fanów na Facebooku, wzrastająca liczba czytelników (sprzedanych egzemplarzy) oraz prenumerat, upewniają mnie, że zostawiam jedyny w Polsce magazyn kajakowy w świetnej kondycji. Wierni Stali Czytelnicy, którzy towarzyszą magazynowi już 18 lat, doskonale wiedzą, że na początku różnie bywało.

Podczas minionych dziewięciu lat współpracy z WIOSŁEM (nie tylko na pierwszej linii frontu) poznałam wielu wspaniałych ludzi, którzy mocno poszerzyli moje horyzonty. Powierzaliście mi Państwo swoje historie, nad których ostatecznym wyrazem wspólnie pracowaliśmy. Z otwartymi szeroko oczami przeżywałam Wasze przygody, kręciłam freestyle’owe figury za biurkiem, a podczas wywiadów wypytywałam o ukryte głęboko emocje. Często realizowałam przepisy na spływowe smakołyki, które wspólnie polecaliśmy. Chłonęłam przydatną mi wiedzę o morskich pływach i kajakowym zdrowiu, ale także tę mniej mi przydatną o playspotach… 

Niestety bywały także ciemniejsze strony bycia „frontmenem”. Osobista niechęć do mnie przekładała się na niechęć i wrogość wobec WIOSŁA. Wnikliwa ocena bywa konstruktywna, ale nie zawsze. Zarzucano mi brak dziennikarskiego profesjonalizmu i brak obiektywizmu. 

No cóż, to wszystko niewykluczone. Nie jestem zawodową dziennikarką, a praca nad każdym numerem WIOSŁA to tylko i aż moje hobby. Ale co redaktorowi naczelnemu pisma kajakowego po dziennikarskim wykształceniu, jeśli nie ma w sobie pasji? Pytanie zostawiam otwarte. 

Stronniczość? Oczywiście! Nie potrafię opisać wyprawy, dokonanej przez kogoś innego, szczególnie jeśli jest to wyprawa samotna. WIOSŁO to kwartalnik drukowany, żeby cokolwiek opisać, musi się znaleźć autor. Inaczej jedynie można o tym wspomnieć. Mocną stroną magazynu jest to, że każdy może podzielić się swoją relacją ze spływu – dla nas ważne są zarówno doświadczenia kajakarza-turysty, który bez splendoru opisuje piękno rzek, jak i profesjonalisty, który bije kolejne rekordy. Redakcja kibicuje obydwóm.

Brak obiektywizmu? Oczywiście, że tak! Szczęśliwie patrzę na świat swoim subiektywnym okiem i właśnie to subiektywne piękno kajakarstwa opisuję i je promuję. Zdecydowanie nie pozwalałam się wedrzeć na łamy WIOSŁA złym emocjom i nie akceptuję ich. 

Ścisłe redakcyjne grono, pracujące nad każdym numerem, to zaledwie 5 osób. Na co dzień zawodowo zajmujemy się czymś innym. WIOSŁO to dla nas wszystkich jedynie hobby, poparte miłością do kajaków i kanadyjek. Każdy dokłada sił, by kolejny numer był lepszy, ciekawszy i piękniejszy. 

Nasza grupka to nie jest towarzystwo wzajemnej adoracji! Przy każdym numerze grozi nam zawał lub wrzody żołądka. Spieramy się, kłócimy, podkręcamy wzajemnie, nieustannie się obrażamy i godzimy. Pracujemy często nocami i wczesnym rankiem przed tą właściwą pracą, ale zawsze z wielkimi emocjami, bo wszystkim na jakości WIOSŁA bardzo zależy, a emocje są bardzo twórcze.

Nad całym zespołem czuwa i kasy pilnuje nasz wydawca, czyli Adam Grzegorzewski, wprawiony w pozyskiwaniu reklamodawców i niezastąpiony w bojach z drukarniami. To Adam WIOSŁO wymyślił i założył. Monika Łaskawska-Wolszczak, moja poprzedniczka, nauczyła mnie specyfiki pracy, wskazała „miny” na wojnie o każdy numer, pokazała kolejność działań i wyznaczyła wysoki poziom, który był dla mnie wzorcem i normą do spełnienia. Nad korektą tekstu czuwa Karolina Sobolewska, która wyłapuje najdrobniejsze językowe niuanse. O skład dba Katarzyna Ugorowska, która decyduje, jak w najprzyjemniejszy dla oka sposób pokazać Państwu przygody Autorów. Do niesamowitych podróży, małych i dużych, mapy rysuje Tomek Figurski – rewelacyjne mapy specjalnie dla WIOSŁA! 

Kochani! Bardzo Wam wszystkim dziękuję! Wszystkie wskazówki i porady były i zawsze będą dla mnie wielkim wsparciem. Bez Was WIOSŁO nie mogłoby powstawać.

Oczywiście nie mielibyśmy co robić, gdyby nie Autorzy! Dziękuję Państwu bardzo, że przez tyle lat z nami jesteście i udostępniacie naszym Czytelnikom swoje przygody! Żeby nie pominąć nikogo – celowo nikogo nie wymienię ☺. Zresztą i tak nie sposób wymienić wszystkich Autorów.

W zasadzie, jak już się zabrałam za tą wyliczankę, to zdałam sobie sprawę, że ja jestem najmniej potrzebna ☺.

Szanowni Państwo,

Zdaję sobie sprawę, że rezygnuję z mojej funkcji w trudnym czasie. Jestem jednak przekonana, że kondycja WIOSŁA pozwoli mu przetrwać zawieruchę, która rozpętała się nad naszymi głowami, a nowe trudne czasy nauczą nas wszystkich troski o siebie nawzajem, ważności prostych spraw i wykorzystywania także e-możliwości, w których upatruję przyszłości dla WIOSŁA.

Co dalej? Na ile siebie znam, to trudno mi będzie nie wtrącać do WIOSŁA nosa. Pewnie będzie więc okazja przeczytać czasem coś, co napiszę. Mam jednak zamiar więcej pływać kajakiem. Może nawet kanadyjką! Tak, tak… Sama nie wierzę, że to napisałam ☺. Możliwe, że wreszcie znajdę czas na tworzenie swoich własnych fotograficznych opowieści, co kiedyś uwielbiałam robić i bardzo mi tego brakuje! Moje zaległości w oglądaniu i selekcji zdjęć sięgają kilku lat. Kto wie, może jakiś blog, albo własna strona? Dużo się uzbierało nieopowiedzianych kajakowych podróży… Izolacja, której się poddaliśmy w ostatnich dniach, przypomniała o starych pasjach. Kto wie, co z tego wyjdzie…

Co bym jednak nie robiła to wiem, że WIOSŁO mnie zainspirowało, teraz czas obrać nowy kurs!

Kinga Kępa

P.S. Tomek, przepraszam za spływy, na których nie byliśmy i urlopy z komputerem i komórką, by dotrzymać „wiosłowych” terminów. Dziękuję, że jesteś i że przetrwałeś czas u boku „naczelniczki” ☺! Love!

Kto prenumeruje WIOSŁO, nie czeka!!

Prenumerata to gwarancja, że najnowsze WIOSŁO trafi do Twoich rąk tuż po wyjściu z drukarni.

Polecamy również

Copyright © 2020 WIOSŁO – Magazyn Kajakowy