WIOSŁO inspiruje ...

... Ty wytyczasz kurs

Maratony kajakowe – zapowiedź sezonu 2016

Kinga Kępa

Jeszcze kilka lat temu w Polsce w kalendarzu imprez kajakowych były zaledwie dwa kajakowe wydarzenia z „jednorazowym” kilometrażem 100 km: Warta Challenge i DEBIL. Zaznaczyć należy, że żadna z tych imprez oficjalnie nie była i do tej pory nie jest wyścigiem na tym dystansie. Jak się okazało, istnieje spore grono kajakarzy, dla których to jest zbyt mało, więc po kilkuletnich wyprawach na maratony lub ultramaratony zagraniczne, sami zaczęli organizować długodystansowe imprezy w Polsce. Z roku na rok przybywa w Polsce śmiałków zmagających się z długimi dystansami, a liczba maratonów kajakowych w Polsce gwałtownie wzrasta. W niepisanych zasadach takich imprez można się doszukać reguły, że dystans powinien liczyć nie mniej niż 100 km (na wodach płynących) lub mniej, ale wtedy koniecznie po wodach stojących (jezioro, morze, kanał) lub nawet pod prąd! Zwykle nie jest ważne, kto jakim kajakiem płynie, a bywa, że nie liczy się zajęte miejsce. Mimo to, ta forma kajakowej „rozrywki” znalazła już uznanie kilkudziesięciu kajakarzy, zarówno kobiet jak i mężczyzn, którzy jak karawana podążają śladem kolejnych imprez.

III Cross-Maraton na Pilicy „Wielka Siła”

Sezon 2016 zaczął się III Cross-Maratonem na Pilicy „Wielka Siła”, dedykowanym dzieciom z autyzmem. Trasa maratonu wiedzie rzeką Pilicą z uwzględnieniem całej długości Zalewu Sulejowskiego, z dwiema przenoskami, z czego dłuższa ma około 800 metrów. Na starcie w Przedborzu 2 kwietnia 2016 r. stawiło się aż 110 osób w czterech kategoriach: jedynek kobiecych, jedynek męskich, dwójek open i jedynek weteranów (kończących w tym roku 60 lat lub starszych). To z pewnością najliczniejsza impreza tego typu. Organizatorzy dali uczestnikom możliwość ukończenia maratonu na dwóch punktach kontrolnych (po 44 km płynięcia w Sulejowie i po 73 km w Tomaszowie Mazowieckim) lub dopłynięcia do mety, która została wyznaczona w Domaniewicach. Z pewnością zaskakuje liczba osób, które stawiły się na mecie maratonu, czyli przepłynęły cały dystans: 64 osoby (53 osady)! Być może miało na to wpływ przymknięcie oka na zapis w regulaminie, mówiący o ścisłym trzymaniu się limitu czasu 9 h na drugim punkcie kontrolnym, po 73 km trasy.

Wielka Siła, przenoska przez tamę (fot. Tomasz Woźniak)

Najszybszą osadą ma mecie była dwójka (męska) w składzie Sebastian Górajczyk i Adrian Sieniakowski, z czasem 10 h 21 min. i 11 sek. Pierwszy w kajaku jednoosobowym był Piotr Rosada z czasem 10 h 34 min. i 11 sek. i obronił miejsce sprzed roku. Dla nikogo nie było także zaskoczeniem, że pierwsza z trzech kobiet, które przepłynęły całą trasę „Wielkiej Siły” to Agnieszka Uklańska z czasem 12 h 22 min. i 37 sek. Na szczególną uwagę zasługuje kategoria weteranów. Aż sześciu Panów zameldowało się na mecie, a najszybszy był Mirosław Kowalski z czasem 10 h 48 min. i 26 sek. Organizatorzy szumnie nazwali swoją imprezę „Mistrzostwami Polski w Kajakarstwie Długolowym”, ale nie były to formalne zawody w tej randze w rozumieniu przepisów, ponieważ do używania nazwy „Mistrzostwa Polski” podczas organizacji i przeprowadzania zawodów według ustawy o sporcie mają prawo tylko polskie związki w danej dyscyplinie [1], w tym przypadku Polski Związek Kajakowy.

Maraton Parsęta

Już wkrótce, w zaledwie trzy tygodnie po „Wielkiej Sile” w dniach 23-24 kwietnia 2016 r., odbędzie się maraton Parsęta. Wprawdzie będzie to już piąta edycja tej imprezy, ale po raz pierwszy w nowej formule. Dotychczas trasa maratonu polegała na przepłynięciu 100 km w napiętych limitach czasowych na punktach kontrolnych i na mecie, z dwoma stałymi przenoskami przez małe elektrownie. Parsęta na odcinku, na którym odbywała się dotychczas rywalizacja, to początkowo rzeka zwałkowa (kilkadziesiąt kilometrów) potem szybsza, silnie meandrująca, a na koniec szeroka, pełna wody kajakowa „autostrada”. Wydawać by się mogło, że główna trudność maratonu polegała na odpowiednim doborze kajaka, tak by bez utraty sił pokonać kilkadziesiąt kilometrów zwałek i jednocześnie szybko płynąć końcowe kilkadziesiąt kilometrów szlaku bez przeszkód w nurcie. Regulamin zabraniał wymiany kajaka podczas trwania rywalizacji. Rekord (dotychczasowej) trasy maratonu należy do Kazimierza Rabińskiego i wynosi 11 h 3 min. i 8 sek. Kazik wygrał dotychczas dwukrotnie. Jedyną, jak dotychczas, kobietą, która startowała i ukończyła dystans 100 km jest Renata Miszczak, okrzyknięta „Królową Zwałek”. Jej starty i uzyskane czasy wprawiają w kompleksy wszystkich startujących panów. W tym roku maraton ma zmienioną formułę. Został podzielony na dwa dni: pierwszy to 69 km zwałek, a drugi to 59 km wyścigu bez przeszkód w nurcie. Organizator zezwala, a nawet zaleca, zmianę kajaka pomiędzy tymi dwoma etapami maratonu. Czy nowa formuła zyska uznanie uczestników, którzy z odległych zakątków Polski muszą przyjechać teraz z dwoma kajakami? Czy po 69 km trudnych zwałek Parsęty, długodystansowcy będą mieć ochotę i siłę na drugi dzień ścigania? Czy nowa formuła przetrwa? Będziemy obserwować. Pełna lista dotychczasowych wyników i szczegóły imprezy znajdują się na stronie organizatora: www.canoa.com.pl.

Dłoń Kazika Rabińskiego na mecie Parsęty (fot. Kinga Kępa)

Maraton Vohandu w Estonii

Koniecznie muszę wspomnieć o kilku maratonach zagranicznych, na których można zobaczyć Polaków. W tym samym terminie, co Parsęta (23.04.2016 r.), odbędzie się Maraton Vohandu w Estonii. Z założenia ma 100 km, ale zdarzyło się, że został nieco skrócony, bo jezioro, na którym liczni uczestnicy robią zwykle na początku pętlę dla „rozciągnięcia peletonu”, było jeszcze zamarznięte. Kilkuset miłośników maratonu organizatorzy wypuszczają na wodę w kilku grupach. Maraton jest tak liczny, że wydawać by się mogło, że cała Estonia bierze udział w tym spływie. Limit czasowy wynosi 24 h, a dystans kończy średnio około 80% załóg. Trasa maratonu wiedzie szybką rzeką Vohandu, z kilkoma odcinkami przez małe jeziorka i jednym mocnym „odcinkiem górskim”. Są przenoski. W pierwszej edycji Vohandu, 10 lat temu, udział wzięły 23 osady. W chwili, kiedy piszę te słowa (pierwsza połowa kwietnia), na liście startowej 11. edycji znajduje się 770 osad w 19 kategoriach, co daje 1,5 tysiąca uczestników (!!!) z jedenastu krajów. Już teraz na liście startowej są cztery osady z Polski. Pomimo dużej konkurencji, Polakowi Piotrowi Rosadzie udało się zająć miejsce na podium imprezy w 2013 roku (na skróconej wtedy właśnie trasie), kiedy to z czasem 7 h 43 min. i 17 sek. zjawił się na mecie jako piąty, ale jako drugi w swojej kategorii K1M. Rekord imprezy należy do Litwinów, którzy od lat wygrywają Vohandu (najlepszy czas w 2013 roku 6 h 47 min. i 31 sek.). Organizatorzy docenili stałą już obecność Polaków wśród uczestników i na stronie internetowej maratonu www.vohandumaraton.ee wśród użytych kilku języków, można zaleźć wszystkie informacje startowe także po polsku.

Maraton Gauja XXL

Dwa tygodnie po maratonach Parsęta i Vohandu, w pierwszy majowy weekend, czyli 6-8 maja 2016 r., swoje miejsce w kalendarzu zajmuje Maraton Gauja XXL – najdłuższy i najbardziej ekstremalny z maratonów w Europie. Gauja to piękna łotewska rzeka, znana naszym rodakom ze wspaniałych dwutygodniowych spływów rodzinnych. Łotysze postawili przed uczestnikami zadanie, by pokonać 310 lub 420 km rzeki jak najszybciej. Do wyboru cztery warianty rywalizacji: 310 km indywidualnie (Gauja XXL), 420 km indywidualnie (Gauja Ultimate), 420 km drużynowo (Gauja Team Relay) i „własne XXL” czyli w miarę możliwości: 50 km, 100 lub 200 km, zadeklarowane przed startem (Do Your Own XXL). Gauja XXL to ultramaraton bardzo elitarny, ale wśród zgłaszających się zwykle zaledwie kilkunastu uczestników, zawsze są Polacy. Jak się czyta nazwiska naszych rodaków, uczestniczących do tej pory w Gauji XXL, to nie może dziwić, że zajmowali miejsca na podium imprezy. Rekord maratonu na dystansie 310 km należy do Litwina Dainiusa Jaraminasa (to nazwisko nie jest obce bywalcom Międzynarodowego Spływu Kajakowego na Dunajcu) i wynosi 24 h i 40 min. (!!!). Najlepsze miejsce Polaka do tej pory, na dystansie 310 km, to zwycięstwo Kazimierza Rabińskiego w 2011 roku z czasem 31 h i 58 min. W 2012 roku Kazik przepłynął Gauję XXL z czasem 26 h i 35 min., ale wtedy wystarczyło to jedynie na drugie miejsce, trzecie należało także do Polaka Piotra Rosady. Panowie dwukrotnie jeszcze zajmowali przemiennie drugie i trzecie miejsce. Na wprowadzonym w ubiegłym roku nowym dystansie dla uczestników indywidualnych, czyli 420 km (Gauja Ultimate), żaden uczestnik w kajaku jednoosobowym nie ukończył rywalizacji. Na liście uczestników maratonu w roku 2016 widzimy Piotra Rosadę (na dystansie 420 km) i Wiesława Koca (310 km). Więcej wyników i informacji organizacyjnych na stronie maratonu: www.gaujaxxl.lv (strona prowadzona po łotewsku i angielsku).

Malmo 24h Kayak Challenge

Po Estonii i Łotwie, czas na kolejnego zamorskiego „sąsiada” Polski: Szwecję. 28-29 maja 2016 r. odbędzie się Malmo 24h Kayak Challenge, czyli M24KC, maraton limitowany czasem, a nie dystansem. Do dyspozycji są 24 godziny, podczas których uczestnicy pływają po stojącej wodzie kanału miejskiego w Malmo w Szwecji, obiegającego dookoła stare miasto. Trzeba pokonać jak najwięcej okrążeń trasy dookoła Starego Miasta i przepłynąć tym samym jak najdłuższy dystans w czasie 24 godzin. Zasady maratonu nakazują uczestnikom być dla siebie także sędziami i zapisywać liczbę pokonanych okrążeń po każdym przypłynięciu na odpoczynek w klubie kajakowym. Oznacza to, że do końca nie jest wiadomo, kto ile przepłynął i które miejsce zajmuje. Czy lepiej odpoczywać rzadziej, a dłużej, a może częściej, ale tak krótko jak to możliwe? Ile można przepłynąć po stojącej wodzie w ciągu jednej doby? Wydaje się, że liczba i długość przerw ma tu decydujące znaczenie, ale czy tylko? Te wszystkie pytania każdego roku stawia przed sobą kilkudziesięciu śmiałków, a wśród nich oczywiście Polacy. Do dyspozycji uczestników oddano klub kajakowy, w którego obszernych wnętrzach można sobie urządzić sypialnię. Klub dysponuje także pełnym zapleczem kuchenno-łazienkowym, więc warunki są iście luksusowe, biorąc pod uwagę brak wpisowego. Jedynym trofeum z imprezy jest mała kilkucentymetrowa plakietka w kolorze odpowiednim do przepłyniętego podczas doby dystansu: brązowa – za przepłynięte minimum 60 km, srebrna – za min. 120 km lub złota – za min. 180 km. Wielokrotnie już Polacy przywozili z maratonu złote i srebrne plakietki. Absolutny rekord, ustanowiony w 2015 roku, imprezy, mającej zaledwie sześcioletnią tradycję, należy do Polaka Piotra Rosady. Okazuje się, że podczas 24 godzin można przepłynąć na wodzie stojącej aż 212 km i 640 metrów (!!!). Największy dystans pokonany w tym czasie przez kajak dwuosobowy to także zasługa Polaków: bracia Artur i Tomasz Sumara w 2014 roku przepłynęli 205 km 335 metrów – to jedyna dwuosobowa osada, która do tej pory pokonała dystans powyżej 180 km. Najlepsza z kobiet, Norweżka Tine Raisbaek, przepłynęła w 2013 roku 156 km 675 metrów, a najlepsza z Polek Kinga Kępa: 121 km 485 metrów. W tej chwili na liście startowej M24KC na rok 2016, widnieją 43 nazwiska, z czego aż pięciorga Polaków. Radzę zwrócić uwagę na pojawienie się na tej liście, oprócz Piotra Rosady, takich nazwisk jak Michał Zielski ‚Zielu’ i Agnieszka Uklańska. Mogą paść rekordowe wyniki, zarówno wśród mężczyzn, jak i kobiet. Będzie się działo! Więcej szczegółów na stronie imprezy: www.malmokanot.se/m24kc/ prowadzonej po szwedzku i angielsku.

Cena sukcesu, dłonie kajakarzy po M24KC (fot. Kinga Kępa)

Czerwiec nie przynosi odpoczynku w maratonach długodystansowych. Tym razem odbędą się aż cztery imprezy o tym charakterze, wszystkie w Polsce.

Brda Extreme

Już podczas pierwszego weekendu czerwca na szlak rzeki Brdy powróci Brda Extreme. Organizatorzy chyba nie są zadowoleni z ostatecznej formuły tego najdłuższego wyścigu kajakowego w Polsce, bo wprawdzie w tym roku impreza odbędzie się trzeci raz, ale za każdym razem trasa jest innej długości, na innym odcinku rzeki, a w tym roku maraton dodatkowo zmienił organizatora. W roku 2014, na dystansie 159 km 200 metrów (z Garbatego Mostu do Samociążka), wygrali Adrian Lipiński i Seweryn Lipiński w K2 z czasem 17 h 6 min., a Piotr Rosada wygrał w kategorii K1 z czasem 17 h i 17 min. Druga edycja w 2015 roku odbyła się na dystansie 132 km 200 metrów z Garbatego Mostu do Nogawicy. Znowu najlepszy był Piotr Rosada z czasem 13 h, 14 min. i 30 sek. Na uwagę zasługuje udział osady C2 (kanadyjka) w maratonie: Marcin Ponomarenkow i Remigiusz Parszewski stawili się na mecie po 17 h 1 min. i 48 sek. Jak będzie wyglądała Brda Extreme w tym roku? Jakie rodzaje łódek zobaczymy? Termin edycji 2016 to 3-5 czerwca (płynięcie w dniu 04.06.2016 r.). Dystans na ten rok to 124 km i obowiązują limity czasowe zarówno na punktach kontrolnych, jak i na mecie. Start nastąpi pod zaporą w Mylofie, a meta będzie w Bydgoszczy, po kilku kilometrach płynięcia pod prąd (po nawrocie). Meta usytuowana w centrum miasta zapewni widownię imprezie, zwłaszcza, że organizatorzy marzą o prawdziwym festynie kajakowym w Bydgoszczy. Więcej informacji znajdziecie na stronie organizatora http://binduga.org.pl/, który niestety nie ujawnia listy zgłoszonych już zawodników.

Punkt kontrolny Brda Extreme (fot. Kinga Kępa)

Otwarty Maraton Kajakowy Warta Challenge

17-19 czerwca 2016 r. po raz szesnasty będzie miała miejsce najstarsza cykliczna impreza długodystansowa w Polsce: Otwarty Maraton Kajakowy Warta Challenge, w którym tym razem rywalizacja polega na zsumowaniu punktów z trzech konkurencji, rozgrywanych podczas weekendu: maratonu kajakowego na dystansie 100 km, pięciokilometrowego wyścigu w centrum Poznania oraz slalomu. Na przestrzeni lat organizatorzy przeprowadzali maraton zamiennie na odcinku Pogorzelica – Poznań lub Poznań – Sieraków, w tym roku na tym drugim. Maraton nie polega na zajęciu najlepszego miejsca, a jedynie na turystycznym przepłynięciu w limitach czasu odcinków Warty, na które została podzielona trasa, a za które uzyskuje się punkty do łącznej klasyfikacji imprezy. Turystyczny charakter długodystansowego etapu wyklucza odnotowanie tu rekordów imprezy. Tę imprezę mogę jednak szczególnie polecić początkującym „długolom”. Organizatorzy dopieszczają uczestników, zapewniając wspaniały serwis na punktach kontrolnych i dobre warunki bytowe. Więcej szczegółów na stronie organizatora: www.warta.poznan.pl/imprezy/ogolnopolski-maraton-kajakowy-warta-challenge.

DEBIL, czyli Długodystansowy Ekstremalny Bieg Inauguracja Lata

Zwykle koniec czerwca to czas DEBILa. Długodystansowy Ekstremalny Bieg Inauguracja Lata to spływ szlakiem Raduni z Kolana nad Jez. Ostrzyckim do przystani Żabiego Kruka w Gdańsku. W tym roku termin DEBILa to 17-18 czerwca, czyli jednocześnie z Warta Challenge i będzie to dwunasta edycja tej ekstremalnej imprezy. Ten wydłużony w 2011 roku maraton kajakowy polega na przepłynięciu około 116 km [2] (organizatorzy podają trochę na wyrost, że prawie 130 km) bardzo zróżnicowanej trasy w limitowanym czasie 24 godzin, co daje prawo do otrzymania zaszczytnego tytułu DEBILa, który laureaci noszą z prawdziwą dumą. Pierwsze 38 km trasy to woda stojąca „Kółka Raduńskiego”, później kilkadziesiąt kilometrów zwałek w szybkim nurcie, czyli Jar Raduni, który płynie się zwykle w nocy lub nad ranem w gęstej mgle. Na koniec kandydaci na DEBILi zmagają się z kilkunastoma elektrowniami, które trzeba „obnieść”. Kilkusetmetrowe przenoszenie kajaka przez krzaki jeżyn po stu kilometrach płynięcia może nadwyrężyć nawet najsilniejszą wolę ukończenia spływu. Suma przenosek na trasie DEBILa to ponad 6 km (!). Dopłynięcie do Gdańska związane jest dodatkowo ze zmaganiami z wiatrem od morza. W regulaminie DEBILa zakazane jest korzystanie z jakiejkolwiek pomocy z zewnątrz. Nie ma tu nagród, a w oficjalnych wynikach nigdy nie są podane czasy uzyskane przez DEBILi. Finaliści dostępują jedynie przywileju używania elitarnego tytułu DEBILa, mogą liczyć na posiłek na mecie oraz na jakąś pamiątkę. Zaszczytny tytuł DEBILa aż pięciokrotnie do tej pory zdobyło dwóch uczestników: Marek Stępień ‘Ślimak’ i Piotr Rosada. W historii imprezy tytuł otrzymały 4 kobiety: Alina Sarnowska „Malina”, Maria Kończalik, Ewa Potępa i Jolanta Rosada. Dwie ostatnie panie pokonały wydłużoną już trasę, ale w mixtach. Wsród DEBILi można doszukać się także takich nazwisk jak Aleksander Doba i Jarosław Frąckiewicz. Więcej szczegółów na temat imprezy wraz z regulaminem znajduje się na stronie organizatora: www.zabikruk.pl/imprezy-kajakowe/debil.html.

Maraton na Kanale Elbląskim

W ostatnią sobotę czerwca 25.06.2016 r. odbędzie się po raz drugi Maraton na Kanale Elbląskim. Trasa 75 km, wiodąca z Ostródy do Elbląga, to prawie wyłącznie stojąca woda z wieloma przenoskami na śluzach i pochylniach tego cudu techniki, jakim jest szlak Kanału Elbląskiego. Zorganizowana w ub. roku po raz pierwszy impreza, skusiła na tym dystansie zaledwie dwóch kajakarzy: Piotra Rosadę i Kazimierza Rabińskiego, którzy myląc trasę, dotarli jednak szczęśliwie do mety. Niestety do tej pory organizatorzy nie zdradzili, poza terminem, żadnych szczegółów organizacyjnych bieżącej edycji. Szczegółów imprezy należy spodziewać się na stronie: http://canoa.com.pl/kanal-elblaski/kana-elblaski-2016.html

Morski Maraton Kajakowy o Wstęgę Zalewu Wiślanego

Początek lipca od dwóch lat zarezerwowany był dla Morskiego Maratonu Kajakowego o Wstęgę Zalewu Wiślanego. Ten maraton, wśród wielu innych, szczególnie się jednak wyróżniał. Jako że „morski”, to organizatorzy przygotowywali morski maratonowy dystans, czyli 42 Mm (mile morskie). Trasa została pomyślana tak, by opłynąć możliwie jak najdokładniej polską część akwenu. Obowiązkowe opływanie lewą burtą boi na torze podejściowym do portów Tolkmicko, Frombork, Nowa Pasłęka, Nowa Karczma (Piaski), Krynica Morska, Kąty Rybackie i Nadbrzeże, gwarantowało każdemu z kajakarzy przepłynięcie prawie 80 km rozbujanej wody, do pokonania w limicie czasu 14 h. Duże wyzwanie, zwłaszcza przy wietrze wiejącym z kierunku N-NE, czyli prawie dokładnie wzdłuż akwenu. Duże fale podczas crossu wzdłuż granicy z Rosją (do dwóch metrów) sprawiły, że spora część załóg nie ukończyła dystansu: zawodnicy wycofywali się, a była nawet wywrotka. Ze startujących 12 uczestników pierwszej edycji (11 kajaków) do mety dotarło zaledwie 6 osad, w tym jedna kobieta, Agnieszka Uklańska. Wygrał Kazimierz Rabiński z czasem 8 h i 59 min., wykorzystując pomylenie trasy w końcówce przez Dariusza Kuźniarskiego, który minął linię mety trzy minuty po zwycięzcy. Organizatorzy, nauczeni doświadczeniem w zabezpieczaniu zawodów z pierwszego roku, zmienili trasę drugiej edycji, by móc szybciej, w razie wywrotki, dotrzeć do kajakarza. Trasa w 2015 roku została pomyślana jako bardzo „nawigacyjna”. Uczestnicy, oprócz umiejętności sprinterskiego pokonywania morskich fal, powinni byli także wykazać się znajomością sztuki nawigacji, by w odpowiedniej kolejności pokonać skomplikowaną nawigacyjnie trasę. Przed startem zorganizowano dla kajakarzy warsztaty nawigacji morskiej co, jak się okazało, było pierwszym zetknięciem dla większości uczestników z kompasem i mapą morską. Kajakarzom nie dane było wykorzystać nowych umiejętności: warunki panujące na Zalewie Wiślanym w dniu zawodów (bardzo silny wiatr i agresywna fala) wykluczyły możliwość ich przeprowadzenia na wodach morskich Zalewu. Wyścig przeprowadzono na trasie alternatywnej – Pętli Żuławskiej (Kanał Elbląski, Nogat, Szkarpawa i Wisła Królewiecka) z możliwością przepłynięcia po Zalewie Wiślanym w asyście ratowników dla chętnych, po wpłynięciu na metę maratonu. Z tej ostatniej możliwości skorzystały zaledwie 4 osady. Brawo! Niestety organizatorzy nie podjęli się zorganizowania trzeciej edycji imprezy w tym roku. Zamiast tego zapowiedzieli trzydniowe kajakowe szkolenie nawigacyjno-ratownicze na wodach Zalewu Wiślanego, co wobec niezwykle niskiego poziomu morskich umiejętności kajakowych wśród kajakarzy, wydaje się być w pełni uzasadnione. Szczegółów należy spodziewać się tutaj: http://stanicanadbrzeze.blogspot.com/. Wyszkoleni morscy kajakarze z pewnością chętniej wezmą udział w morskim maratonie kajakowym, podobnie jak ma to miejsce na północy Europy.

Maraton Drawski

Nie czas na wakacje dla długodystansowców, chociaż prawie miesiąc przerwy pomiędzy potwierdzonymi do tej pory maratonami, to najdłuższy czas w sezonie 2016 na regenerację sił. 23 lipca 2016 r. odbędzie się po raz czwarty Maraton Drawski. Trasa wyścigu wiedzie, w miarę dokładnie, dookoła jeziora Drawsko z „przyległościami”, czyli małym odcinkiem Drawy oraz jeziorami Rzepowo i Żerdno. Całość zamyka się w 55 kilometrach stojącej wody, co zdaniem organizatora powinno się dać przepłynąć w limicie czasu 8 godzin. Dużą rolę w organizacji i nagłośnieniu maratonu odegrało forum kajak.org. Nowa inicjatywa została tu właśnie ogłoszona i tu szybko „skrzyknęli się” uczestnicy. W rezultacie na starcie pierwszej edycji stanęło 24 kajakarzy i liczba uczestników w zasadzie się nie zmienia. Największą trudność na trasie sprawia pogoda. Dwie pierwsze edycje odbyły się sięgającym 35 stopni C upale i pełnym słońcu, a trzecia polegała na ściganiu się z burzami i wiatrem, który tuż przed rozpoczęciem wyścigu przewracał drzewa w pobliżu jeziora. Z tego powody trasa w 2015 roku została skrócona do ok. 44 km. Uczestnicy maratonu muszą się cechować umiejętnością nawigacji, bo kręta linia brzegowa jez. Drawsko z wieloma zatokami sprawia, że można zabłądzić i minąć jeden z 7 punktów kontrolnych, które należy pokonać w odpowiedniej kolejności. Rekord trasy (w pełnej długości) należy do braci Sumarów, zwanych przez przyjaciół długodystansowców ‚Drwalami’, którzy w 2014 roku w kategorii K2 (open) dotarli do mety w czasie 5 h i 26 min., wyprzedając zaledwie o 1 minutę i 13 sekund Piotra Rosadę w K1, trzykrotnego zwycięzcę imprezy w kajaku jednoosobowym. Pełne wyniki maratonu i szczegóły organizacyjne najbliższej edycji można zobaczyć na stronie organizatora: www.canoa.com.pl/maraton-drawski/.

Ulewa podczas Maratonu Drawskiego 2015 (fot. Kinga Kępa)

Dalsland Kanot Maraton+

Dwa tygodnie po Maratonie Drawskim, wypadałoby pojechać znowu do Szwecji, by wystartować w Dalsland Kanot Maraton+. Data tegorocznej edycji to 13 sierpnia 2016 r. Ten znany już naszym rodakom maraton od lat kusi śmiałków, chcących się sprawdzić na dystansie 55 km pięknych jezior Dalslandii. Na trasie maratonu są trzy przenoski, które, doskonale oznaczone i zabezpieczone, nie sprawiają uczestnikom większych trudności. Organizatorzy, w zamian za wysokie wpisowe, oferują jedzenie, napoje oraz możliwość skorzystania z łazienek na trasie. Wszystkim na mostkach przygrywają zespoły muzyczne, a bardzo zmęczeni mogą także skorzystać z masażu. W takich warunkach pływa się doskonale! Na starcie stawia się kilkaset osób w kajakach i kanadyjkach, świętujących wspólnie to święto ludzi wioseł. W każdej edycji na trasie można spotkać Polaków. Ja zaczynałam na Dalsland Kanot Maraton+ swoją przygodę z długimi dystansami, mimo że kilka lat wcześniej, po lekturze w WIOŚLE artykułu o tej imprezie, autorstwa Adama Rohatyńskiego, uznałam, że nie jestem w stanie ukończyć jej w limicie czasu, wynoszącym 12 h. W imprezie, w której bierze udział kilkaset łódek, a wśród nich najlepsi długodystansowcy północnej Europy, zajęcie miejsca w pierwszej dziesiątce to „extraklasa”. Pomimo to zdarzają się tu polskie nazwiska: na siódmym, piątym, a nawet w 2015 roku na trzecim, medalowym miejscu! Ten sukces należy do małżeństwa Jolanty i Piotra Rosadów, którzy zajęli trzecie miejsce w kategorii K2Mix z czasem 5 h i 24 min., tracąc do zwycięzców zaledwie trzy i pół minuty.

Pełna tabela rezultatów i wszystkie szczegóły maratonu na stronie organizatora, prowadzonej po szwedzku i angielsku: www.kanotmaraton.se.

Szczeciński Maraton Kajakowy

Przy dobrym zaplanowaniu podróży że Szwecji, wracając, można się załapać na zorganizowany 21 sierpnia 2016 r. po raz pierwszy Szczeciński Maraton Kajakowy na wodach Międzyodrza, czyli Odrą Zachodnią, Odrą Wschodnią i łączącymi je kanałami. Trasa maratonu ma mieć długość około 60 km, ale w obowiązującym limicie czasu 10 godzin. Organizatorzy planują 5 podstawowych kategorii, pod warunkiem zgłoszenia się minimum trzech osad w każdej. Niewątpliwą atrakcją tej imprezy jest baza noclegowa w Klubie Jachtowym w centrum Szczecina, naprzeciwko Wałów Chrobrego z widokiem na Zamek Książąt Pomorskich [3]. Teoretycznie maraton jest zorganizowany na wodach płynących, ale w praktyce na tym odcinku Odry kierunek płynięcia wody zależy od siły i kierunku wiatru, na który można tu zawsze liczyć. Organizatorzy zadbali o zaplanowanie trasy tak, by żaden kierunek wiatru nie był korzystny. Jak dodam, że maraton organizują wytrawni kajakarze długodystansowi, to wiadomo, że będzie można się zmęczyć. Więcej na facebookowym profilu imprezy: www.facebook.com/profile.php?id=100011183835649&pnref=story

Maraton Wisła Pstrąg

17 września 2016 r. warto sobie zarezerwować w kalendarzu na drugą edycję Maratonu Wisła Pstrąg. Kajakarze pływanie rzekami pod prąd nazywają „pływaniem na pstrąga”, więc patrząc już na nazwę imprezy, należy się więc spodziewać odcinka do przepłynięcia w górę rzeki – tym razem aż połowy trasy maratonu, wynoszącej 58 km. Start wyścigu odbywa się w Warszawie na wysokości przystani Warszawskiego Klubu Wodniaków PTTK i biegnie pod prąd do mostu kolejowego w Górze Kalwarii, gdzie po nawrocie kajakarze zaczynają płynąć z prądem rzeki do mety, usytuowanej w miejscu startu. Obowiązuje limit czasu na trwanie płynięcia: 12 godzin od wystartowania pierwszego zawodnika, ale zawodnicy na wodę puszczani są w losowej kolejności co dwie minuty. Pierwszą edycję imprezy wygrał Tadeusz Rek [4]. To pierwszy w życiu start tego kajakarza na tak długim dla niego dystansie. Wygrał z czasem: 5 h 58 min. i 34 sek. Na razie nie są podane żadne informacje organizacyjne drugiej edycji zawodów w 2016 roku. Na szczegóły powinniśmy doczekać się na stronie organizatora: www.wkw.waw.pl/kajaki

Jesienny Maraton Kajakowy na Jezioraku

Korzystając z forum na kajak.org długodystansowcy zmówili się na kolejny jesienny długi dystans. Tak oto powstał Jesienny Maraton Kajakowy na Jezioraku. Start do dystansu 52 km odbywa się w centrum Iławy na Małym Jezioraku. Potem peleton kajakarzy rozciąga się wzdłuż jeziora, by po nawrocie na północnym krańcu Jezioraka ruszyć ku mecie, usytuowanej na wysokości pomostu Ekomariny w Iławie. Z możliwości solidnego zmęczenia się w jesiennych szkwałach korzysta co roku kilkadziesiąt osób. W roku 2015 utworzono także osobny dystans dla kanadyjek (30 km), co sprawiło, że na starcie stanęły także łódki tego typu. Rekord trasy (52 km) należy do dwójki męskiej w składzie Mirosław Kreczman i Tadeusz Wieprzkowski, którzy korzystając z pięknej, słonecznej i bezwietrznej jesieni 2015 roku, dopłynęli do mety z czasem: 4 h 47 min. i 33 sek. Najlepszy w kajaku jednoosobowym był młodziutki Szymon Rękawik: 4 h 53 min. i 33 sek. Najlepszy w kanadyjce był Adam Figurski, który 30 km pokonał w czasie 3 h 7 min. i 8 sek. Informacje o bieżącej edycji maratonu zostaną opublikowane na forum.kajak.org.pl w temacie maratonu, ale także na stronie: www.canoa.com.pl/jesienny-maraton-kajakowy–/.

Jesienny Maraton Kajakowy Jeziorak - start (fot. Kinga.Kępa)

Puchar Canoa Cup

Dodatkową możliwością rywalizacji dla długodystansowców jest Puchar Canoa Cup, w którym w tym roku sumowane są wyniki z siedmiu maratonów: Wielka Siła, Parsęta, Brda Extreme, Kanał Elbląski, Maraton Drawski, Wisła Pstrąg i Jeziorak. Regulamin Canoa Cup rządzi się swoimi prawami, ma osobny regulamin, więc wyniki poszczególnych maratonów nie przekładają się wprost na wyniku w całym cyklu. Organizatorzy zapowiadają bardzo atrakcyjne nagrody dla wszystkich, którzy w limitach czasu ukończą pełen dystans wszystkich maratonów cyklu. Regulamin tej rywalizacji i wyniki po każdym maratonie można śledzić na stronie organizatora: www.canoa.com.pl/canoa-cup-2016/

Obserwując maratony kajakowe, w których coraz liczniej uczestniczą nasi rodacy, nie sposób nie ulec wrażeniu, że przyszła moda na pokonywanie długich dystansów. Dużą frajdę sprawia uczestniczenie w odkrywaniu swoich możliwości, przesuwaniu granic i wyznaczaniu „nowych lądów” wśród swoich najbliższych kajakowych przyjaciół i w swoich kajakowych środowiskach. Pierwsi zarażają chęcią sprawdzenia się następnych i tak z roku na rok liczba osób na startach maratonów i tych, którzy dopływają do mety – rośnie. Oprócz nazwisk, wymienianych przeze mnie najczęściej z racji zajmowania najlepszych miejsc lub bicia rekordów: Piotr Rosada i Kazimierz Rabinski, jest wielu, którzy także zasługują na wymienienie, bo zajmowali dotychczas wysokie miejsca i mogą odgrywać w tym roku także znaczące role: Michał Zielski, Dariusz Kuźniarski, Miłosz Michalski, Michał Bąk ‘Milimetr’, Dariusz Łapiński, Ireneusz Burzych, Adrian Lipiński, Artur Sumara, Tomasz Sumara, trudno wymienić wszystkich. Zwróćcie uwagę także na panie: Agnieszkę Uklańską i Renatę Miszczak – niesamowite, silne kajakarki.

Mało kto jednak wie, zanim nie spróbuje, jak dużą cenę trzeba zapłacić za pływanie długodystansowe, za siedzenie na przykład całą dobę w kajaku. Nie tylko cenę fizyczną, kiedy mdleje się lub zasypia ze zmęczenia podczas płynięcia, ma się poobcierane ciało i spuchnięte od wysiłku dłonie. Także cenę psychiczną: mało kto mówi o samotności długodystansowców, których środowisko wprawdzie wydaje się zintegrowane, ale płynięcie długiego dystansu nie przypomina w niczym rodzinnych spływów w gronie przyjaciół. Przez wiele godzin nie ma się po prostu do kogo odezwać. Pomimo wszystko, z czystym sumieniem, polecam tę formę kajakarstwa, bo podczas pływania ma się dużo czasu, żeby porozmawiać samemu ze sobą i najlepiej jak się da poznać samego siebie.

[1] Ustawa o sporcie z dnia 25.06.2010, Dz.U.2010 Nr 127, poz.857 (art.13, pkt.1).

[2] Na podstawie zapisu śladu z GPS uczestnika.

[3] O Szczecinie i jego wodnych możliwościach więcej w Magazynie Kajakowym WIOSŁO nr 2/2015.

[4] Więcej o Tadeuszu Reku, wielokrotnym Mistrzu Polski, Mistrzu Świata i Mistrzu Olimpijskim pisaliśmy w Magazynie Kajakowym WIOSŁO nr 2/2015.

Polecamy również

Kto prenumeruje WIOSŁO, nie czeka!!

Prenumerata to gwarancja, że najnowsze WIOSŁO trafi do Twoich rąk tuż po wyjściu z drukarni.

Polecamy również

Copyright © 2019 WIOSŁO – Magazyn Kajakowy