Przejdź do treści głównej
25
Lis
2013

Numer 3/2013 (33)

Okładka numeru 3/2013

  • Rzeka podstępów
  • Pusty „wieszak na ubrania” o wschodzie słońca, czyli kajakiem po Sydney
  • Czarna Hańcza – szlachetna rzeka
  • Nordic Walking – doskonały trening dla kajakarzy
  • 10 lat „Bałtyku pod wiosłem”
  • European CBoat Armada
  • Polski freestyle rośnie w siłę…

Dobre przygotowanie, łut szczęścia i… spokój sumienia

Tym razem będzie bardziej serio. Żadnych bąków czy testowania partnera na spływach. Wstępniak nie będzie się też kręcił wokół beztroskiego pływania po Sydney w promieniach jesiennego słońca czy wokół uroków ulubionego zajęcia wnuka Aleksandra Pietrowa, jakim jest spędzanie czasu na Czarnej Hańczy. Nie będzie nawet o prawie już dwóch latach od reaktywacji WIOSŁA, o nowym dziale „Kajak polo” ani o jubileuszowej, 10. edycji „Bałtyku pod wiosłem”.

Budząca kontrowersje czy też może – w moim odczuciu – niejednoznaczna historia wyprawy na rzekę Yari w kolumbijskiej Amazonii skłania do o wiele poważniejszych refleksji. Autor zdawał sobie sprawę z niebezpieczeństw, na jakie się naraża w tym dzikim, odludnym i trudnym terenie. To ambitny człowiek, nie boi się ryzyka, pragnie dokonać czegoś niezwykłego, pokonać własne słabości. Tyle tylko, że do Kolumbii nie wyruszył sam. Jego towarzysz również zdawał sobie sprawę, na co się zdecydował, ale czy na pewno? Rzeczywistość w końcu weryfikuje nasze wyobrażenia.

Uczestnicy wyprawy rzeką Yari przeszli ciężką próbę i w jakimś sensie, w momencie najbardziej dramatycznym, życie każdego z nich zależało nie tylko od własnych decyzji, ale też wyborów tego drugiego. Czy ważniejsza jest ambicja (jakkolwiek byśmy jej nie nazwali) i próba samodzielnego wydostania się z tarapatów, czy rozsądniejsze byłoby pozostanie razem i wezwanie pomocy przez telefon satelitarny? Czy taka „bierność” przyniosłaby efekt, czy należało walczyć do końca? Czy mamy w ogóle prawo do decydowania o życiu drugiego człowieka? I czy na pewno możemy sami decydować o swoim własnym? I wreszcie, narażając siebie, wystawiamy na szwank spokój ducha naszych bliskich (ale to już inna historia), a także życie potencjalnych ratowników (choć to – w większości przypadków, ale nie we wszystkich – ich praca i świadomy wybór). A mogło się skończyć tragicznie, podobnie jak nieraz kończą się chociażby wyprawy wysokogórskie – o takich historiach słyszymy w mediach co roku.

Czyja prawda jest zatem w takich trudnych momentach lepsza? Która z nich jest bardziej obiektywna? Więcej tu pytań niż odpowiedzi, a punkt widzenia zależy od punktu… itd. Być może odpowiedź należy pozostawić wyłącznie własnemu sumieniu.

Pisząc te słowa, przypominam sobie pewną, w porównaniu z Amazonią banalną, podróż, w której brałam udział. Rok 2005, dwie nieco ponad 20-letnie dziewczyny płyną samotnie z Przemyśla do Świnoujścia. Koledzy zawiedli, babcia się martwi, matka złości się na koleżankę córki, której tylko takie głupoty w głowie, a Krzysiek Książek wymyśla alternatywne kajakowe wakacyjne atrakcje, byle tylko wybić pomysł spływu z młodych głów, ale w końcu zrezygnowany pożycza dziewczynom kajak. Na upór nie ma rady. Czy to było rozsądne? Nie do końca. Czy było warto? Zdecydowanie tak. Czy po tych ośmiu latach wyruszyłabym ponownie? Gdybym tylko miała czas! Bo jednak się udało, bo w kajaku jest mi po prostu dobrze, bo byłyśmy należycie przygotowane, bo szlak był na miarę naszych umiejętności, a na swojej drodze spotkałyśmy samych życzliwych ludzi. Tylko że nie zawsze wszystkie te warunki muszą być spełnione, o czym dobitnie przekonaliśmy się, gdy Celinka Mróz i Jarek Frąckiewicz tragicznie zginęli w Peru.

Gdyby Olek Doba zastanawiał się nad takimi „drobiazgami”, pewnie nie przepłynąłby Atlantyku. A tymczasem ponownie wyruszył na ocean. Wydaje się jeszcze lepiej przygotowany niż poprzednio, a jego żonę podejrzewam o posiadanie stalowych nerwów. Olek, jak tylko mógł, zapewnił sobie bezpieczne rozwiązania, które pomogą mu osiągnąć cel. Oby tylko tak zwane „szczęście”, które zaczyna się tam, gdzie kończą się nawet najbardziej skrupulatne i długie przygotowania, nieustannie mu sprzyjało…

Monika Łaskawska-Wolszczak

Rzeka podstępów

Maciej Tarasin

Pusty „wieszak na ubrania” o wschodzie słońca, czyli kajakiem po Sydney

Do zdjęć w promieniach jesiennego słońca z najsłynniejszą budowlą Australii w tle pozuje Isabella-Flavia Szymanski.

Kajakiem po Sydney (fot. Patrick Dibben, www.kayaksydney.com)

Czarna Hańcza – szlachetna rzeka

Czarna Hańcza kryje w sobie topograficzną tajemnicę, którą spróbujemy rozwikłać. W niezwykłą podróż z nurtem polskiej i białoruskiej części tego szlaku od lat 60. XX w. do czasów obecnych zabiera nas Aleksander Pietrow.

Czarna Hańcza - szlachetna rzeka (fot. Wojciech Makarewicz)

Nordic Walking – doskonały trening dla kajakarzy

Grzegorz Boboli wyjaśnia, dlaczego Nordic Walking jest dobrym treningiem dla kajakarzy w okresie, gdy (z reguły) mniej czasu spędzamy z wiosłem na wodzie.

Nordic Walking - doskonały trening dla kajakarzy (rys. Krzysztof Brycki - Fundacja KiM)

10 lat „Bałtyku pod wiosłem”

Redakcja WIOSŁA

European CBoat Armada

Udział w największym europejskim spotkaniu miłośników kanadyjek górskich, który w tym roku odbył się w Berner Oberland, relacjonuje Piotr Kaleta.

European CBoat Armada (fot. Piotr Kaleta)

Kajett – turystyczny ścigant

Krzysztof Stańczak

Polskie trofea, o których usłyszał świat

Piotr Książek

Z pamiętnika znalezionego w jeziorze… II Akademicko-Amatorski Turniej Kajak Polo i 55. urodziny WAKK Habazie, Drzewica, 02-04.08.2013 r.

Warszawski Akademicki Klub Kajakowy „Habazie”

Polski freestyle rośnie w siłę…

Uta Kühn

Nadbużańska kolekcja

Z Rafałem Siwkiem rozmawia Monika Łaskawska-Wolszczak

Andrzej Piętowski: Canoandes. Na podbój kanionu Colca i górskich rzek obu Ameryk oraz Krzysztof Mrozowski: W uścisku żywiołów. El Condor Rio Colca

Recenzuje Ryszard Wójcik

Huragan. Akcja ratunkowa na Pisie. Akrobacje na Jeziorce (2006 r.), czyli spływ z przygodami (opowiadania z cyklu Kajakarze)

Zbigniew Kubik