Przejdź do treści głównej
22
Wrz
2005

Numer 4-5/2005 (sierpień – listopad)

Okładka numeru 4-5/2005

Niedoceniana…

W pierwszy weekend września wraz z zaprzyjaźnioną grupą kajakarzy popłynąłem Wisłą od Kazimierza do Warszawy. Dystans 150 km w dwa dni jakoś mnie bardzo nie przestraszył, choć oczywiście – przynajmniej dla mnie – wymagało to „troszkę” wysiłku. We wrześniowej scenerii, przy wspaniałej pogodzie, z zaczynającymi pojawiać się pierwszymi kolorowymi liśćmi i przepięknymi, oświetlonymi słońcem, piaszczystymi wyspami „Królowa” prezentowała się wspaniale. Biwak urządziliśmy oczywiście na wyspie. Było ognisko, kiełbaski, rozmowy… Następnego dnia o świcie wstałem pierwszy i cała rzeka tonęła we mgle. To piękny widok jak wschodzące słońce uderza całą siłą we mgłę, która stopniowo ustępuje i ukazuje to, co tak jeszcze kilka minut temu skrzętnie ukrywała. Wtedy właśnie uświadomiłem sobie, że choć Wisła daje wspaniałe warunki właśnie dla rodzinnych czy też grupowych, nawet większych spływów, to przecież tak mało kajakarzy pływa Wisłą… Dlaczego? Brudna woda – nie jest już tak źle! Brak infrastruktury – ale przecież może być to właśnie dużym plusem! Noclegi na wyspach mają w sobie coś magicznego, a i gotowanie na ognisku sprawia niebywałą frajdę. Nie bez znaczenia jest również to, że nocując na wyspach raczej nie będziemy mieć problemów z chuliganerią. Monotonność – nic bardziej błędnego! Nawet przy samym czytaniu wody i wybieraniu optymalnej trasy płynięcia po prostu nie można się nudzić. Więc dlaczego tak mało kajakarzy pływa Wisłą? Może nie jest to – że użyję tu wylansowanego ostatnio przez media słowa – „trendy”? Albo po prostu może trzeba dać „Królowej” szansę i zdecydować – jedziemy choć na weekend. Gwarantuję, że wielu z Was zakocha się w jej niepowtarzalnym klimacie i na kolejny raz zaplanuje już dłuższą eskapadę. A więc – ruszajmy na Wisłę! Ona wszystkich przyjmie i tłoku na pewno nie doświadczymy, tak jak na wielu rozchwytywanych rzekach w sezonie.

Kajakiem wzdłuż Bajkału

Joanna Markowska i Łukasz Harasimowicz wspominają swoją wielką kajakową przygodę na „Morzu Syberii”

Rankiem otacza nas mgła tak gęsta, że nie widać statku zakotwiczonego zaledwie 50 m od ostrogi. Przez kilka godzin płyniemy widząc tylko dziób kajaka. Jest ciepło i bezwietrznie. Biała kurtyna odsłania czasem potoki uchodzące kaskadami do Bajkału. Przy jednym z nich siedzi Eutamias sibiricus, czyli burunduk. To pomarańczo-wobrunatny gryzoń z rodziny wiewiórkowatych, który zadomowił się w tajdze. Nieopodal wyłania się leżący na brzegu kuter wsparty o plażę zardzewiałą burtą, nad którym góruje stok z czarnymi kikutami spalonych modrzewi. Wszystko spowija mgła, czyniąc widok niesamowitym i ponurym zarazem. Zatrzymujemy się w zatoczce Sosnowka.

Kajakiem wzdłuż Bajkału

„Trampem” po Małej Wełnie

Ulubiona trasa Krzysztofa Stankiewicza wiedzie z Jezioro Budziszewskiego na Jezioro Łęgowskie.

Z Mławy do Gdańska – rzeka Orzyc

Po lekturze artykułu Wojciecha Więckiewicza będziecie już wiedzieć na jaki odcinek tej rzeki warto się wybrać.

Klub Turystyki Kwalifikowanej „Ostańce”

Spotkanie w Ostrzycach skłoniło Stanisława Macieja Gębskiego do prezentacji tego wielodyscyplinowego klubu z Sopotu.

Wózki kajakowe Kano i Super-light

Inż. Adam Biedrzycki skrupulatnie testuje dwa wózki kajakowe rodzimej produkcji.

Wózki kajakowe Kano i Super-light

W Alpy na kajaki. Cz. 1.

Marek Werner wraca pamięcią do dość trudnego technicznie pływania w Alpach.

Chwila odpoczynku, przerwa na wylewanie wody z kajaków i płyniemy dalej. Znów zakręt w lewo; rzeka przyspiesza, wlewa się pomiędzy olbrzymie kamienie, zakręca i spieniona rwie slalomem w dół. Już nie można się wycofać. Uwaga napięta do granic możliwości. Trzeba błyskawicznie oceniać nurt, wybierać właściwą drogę płynięcia, omijać niebezpieczne odwoje. Chwilę nieuwagi, dekoncentrację czy podjęcie decyzji o sekundę za późno woda nieubłaganie wykorzysta i pociągnie nas tam, gdzie my niekoniecznie chcielibyśmy wpłynąć. Dodatkową trudność sprawiają spienione bryzgi zimnej wody zalewające oczy, usta, nos.

„Europejskie” spływy…

Zbigniewowi Chwastykowi zabrakło tylko „Barei albo Kusturicy, którzy sfilmowaliby to wszystko na żywo”.

Kajakiem po zachodnich rzekach granicznych

Zofia Małgorzata Leszczyńska przedstawia aktualny stan prawny w pływaniu wodami granicznymi.

Cross River: samotny przed zwaloną kłodą…

Tym razem członkowie grupy kajakowej „Kazik i My” demonstrują jedną z najtrudniejszych technik zwałkowych – tzw. przerzutkę.

Cross River: samotny przed zwaloną kłodą...

Przyszłość „Dunajca”…

Z wywiadu z Krzysztofem Książkiem dowiecie się m.in., że Zarząd PZKaj uchwalił dzień 17.06.2006 r. „Dniem Kajakarza”.

Przyszłość „Dunajca”...

Bałtyk pod wiosłem 2005 – Bornholm

Marek Mazur dzieli się swoimi wrażeniami z pobytu na swojej pierwszej morskiej wyprawie.  (pełny tekst)

Następnego dnia wiatr nie ustaje. Pomiary wykazują prędkość 7-8 m/s, co daje mocną czwórkę w skali Beauforta (w porywach wiatromierz wskazywał nawet do 9,3 m/s). Są problemy ze startem ciężkiego składaka Klepper. Ostatecznie wyruszamy bez wywrotek na przyboju, ale 4-osobowa grupa, prowadzona przez Ptaka, znika nam z oczu. Płyniemy na kemping w Hasle. Cały czas są wysokie fale, wrażenie robią kajaki wpływające na szczyt fali pod kątem dochodzącym do 70 stopni od poziomu. Cały czas trzeba płynąć bardzo uważnie. Wystarczyło, że się na chwilę zagapiłem i w momencie, gdy byłem na szczycie fali, zostałem obrócony o 180 stopni. Niezłe te moje pierwsze dni na morzu.

Bałtyk pod wiosłem 2005 – Bornholm

„Biały niedźwiedź”

Jeśli chcecie dowiedzieć się dlaczego tak właśnie nazywają Krzysztofa Białobłockiego koniecznie przeczytajcie ten tekst.

Już za rok „Osiemnastka”!

O tegorocznej edycji Gdańskiego Festiwalu Kajakowego pisze Nutka.

Już za rok „Osiemnastka”!

Cztery złote medale Polaków!

Wojciech Kudlik komentuje wyniki Mistrzostw Europy Juniorów i Młodzieżowych Mistrzostw Europy U-23 w Slalomie Kajakowym.

Cztery złote medale Polaków!