Przejdź do treści głównej

Bałtyk pod wiosłem 2005

Opublikowano: 24 Cze 2005

Doceń i poleć nas

Co?

Bałtyk pod wiosłem 2005 - logo

Spływ szkoleniowo-promocyjny „Bałtyk pod wiosłem 2005”

Kiedy?

25 czerwca – 9 lipca 2005 r.

Gdzie?

Wokół wyspy Bornholm

Jak?

Morskimi kajakami wraz ze specjalistycznym osprzętem.

Poprzednia edycja spływu „Bałtyk pod wiosłem 2004” odbyła się na trasie od granicy niemieckiej (Świnoujście) do rosyjskiej (Piaski). Spływ trwał 5 tygodni i załogi wymieniały się w cyklach tygodniowych. W 2005 roku zaprosiliśmy na 2-tygodniowy spływ wokół wyspy Bornholm.

Komandor spływu

Mirosław Murawski

Sprzęt i sponsorzy

W spływ „Bałtyk pod wiosłem 2005” – podobnie jak w poprzedniej edycji – zaangażowanych było szereg producentów/dystrybutorów sprzętu. Partnerem głównym była firma Makanu, udostępniająca 9 kajaków morskich Perception: Carolina, Contour i Eco Bezhig oraz fartuchy Yak, wiosła Ainsworth Seatour Professional, pojemniki wodoszczelne). Kolejne firmy udostępniające sprzęt to (w kolejności alfabetycznej): Gumotex (kajak Seaker), Kano (kajak OffShore L, pięć wózków kajakowych Super-light oraz Kano), Klepper Faltboote (kajaki Aerius Quattro XT, Aerius Expedition), Nurt (obudowy wodoszczelne), Plastex Composite (kajak Baltic II Expedition), Polyak (wiosło Lettmann LCS), Pro Kajak (kajak Prijon), Triton (kajak Ładoga-1), Wayland (żagiel do kajaka). Od strony dydaktyczno-organizacyjnej spływ wsparła firma szkoleniowa Comartin. Jednym z partnerów projektu była również firma Doramm Expo – organizator Targów Sportów Wodnych i Rekreacji „Wiatr i Woda” (promocja imprezy podczas targów). Podczas spływu mogliśmy również wykorzystywać: latawiec do napędu kajaka (Ikar), radiotelefony Motorola (Epa), wodoszczelny aparat fotograficzny Pentax Optio WP (Apollo Alectronics). Pakiety żywnościowe dla uczestników spływu przygotowała natomiast firma Pudliszki – producent gotowych dań bez użycia środków konserwujących.

Szczegóły organizacyjne

Spływ szkoleniowo-promocyjny „Bałtyk pod wiosłem 2005” był imprezą non-profit. Niewielka opłata wpisowa przeznaczona była na koszty transportu sprzętu, ubezpieczenia, formalności, uzupełnienie apteczki spływowej, zakup dodatkowych środków bezpieczeństwa itp. Głównym celem spływu nie było opłynięcie wyspy Bornholm dla samego faktu jej opłynięcia, dlatego w ciągu trwania spływu przewidziane były częste, cyklicznie powtarzane szkolenia z technik pływania i z aspektów bezpieczeństwa. Planowane były szkolenia z używania latawca oraz żagli do napędu kajaka. Przewidziany był również program turystyczny.

Planowana trasa spływu i logotypy partnerów/sponsorów do pobrania tutaj w formacie pdf.

Sprawozdanie komandora

Kontynuując ubiegłoroczną akcję „Bałtyk pod wiosłem” redakcja Magazynu Kajakowego WIOSŁO wraz z grupą sympatyków przygotowała w tym roku jej następną edycję, której celem był Bornholm. Tradycyjnie imprezę przygotowano w systemie non profit. Spływ trwał od 25 czerwca do 9 lipca 2005 r. i uczestniczyło w nim 21 osób (3 kobiety i 18 mężczyzn). Spływowi towarzyszyły również trzy osoby podróżujące samochodem. Imprezę przygotowali i prowadzili: Mirosław Murawski (Murmir) – komandor, Piotr Ochnio – bosman/szkolenia, Marcin Chodorowski – szkolenia i pomoc logistyczna, Adam Grzegorzewski (sprawy organizacyjne, public relation i sponsoring). Dodatkowo w zespole organizacyjnym jako konsultanci znaleźli się Paweł Napierała i Adam Biedrzycki.

Sponsorzy i sprzęt

Uczestnicy płynęli na sprzęcie udostępnionym organizatorom przez dystrybutorów i producentów oraz na własnym. Organizatorzy dzięki pomocy sponsorów, a w szczególności firmie Makanu dysponowali następującymi kajakami: Perception Eco Bezhig 1 szt. (Makanu), Perception Contour – 4 szt. (Makanu), Perception Carolina – 4 szt. (Makanu), Aerius Quattro XT – 1 szt. (Klepper Niemcy), Ładoga – 1 szt. (Triton Rosja) , Baltic II Expedition – 1 szt. (Plastex Composite), Seaker – 1 szt. (Gumotex Czechy), Off Shore L – 1 szt. (Kano). W spływie uczestniczyły też prywatne kajaki: Prijon Yukon Expedition K1- 4 szt., Plastex Baltic Expedition K2 – 1 szt., Prijon Excursion K2 – 1 szt. i prototypowy sklejkowy kajak oceaniczny wzmocniony tkaniną kewlarowo-węglową Noe. Firma Makanu użyczyła również fartuchy Yak, wiosła firmy Ainsworth oraz pływak na wiosło, firma Polyak – wiosło Lettmann LCS, ożaglowanie kajakowe – firma Wayland, latawiec do napędu kajaka – firma Ikar, wózki kajakowe – firma Kano, radiotelefony Motorola – firma Epa, obudowy wodoszczelne Ortlieb – firma Nurt, pakiety żywnościowe w postaci gotowych dań – firma Pudliszki. Podczas wyjazdu testowany był również nowy model cyfrowego aparatu wodoszczelnego Pentax Optio WP (Apollo Electronics). Od strony dydaktyczno-organizacyjnej spływ wspierała fima szkoleniowa Comartin. Jednym z partnerów projektu była również firma Doramm Expo – organizator Targów Sportów Wodnych i Rekreacji „Wiatr i Woda”, podczas których impreza będzie dodatkowo prezentowana. Dysponowaliśmy osobistym i pozyskanym sprzętem ratunkowym/asekuracyjnym i innym: 2 radiotelefonami, GPS-em, kaskami kajakowymi do ćwiczeń, pompami ręcznymi, rzutkami kajakowymi, pływakami na wiosło, rogiem mgłowym, gwizdkami sygnalizacyjnymi, rakietami spadochronowymi, pochodniami sygnalizacyjnymi, pławkami dymnymi, szczegółowymi mapami morskimi i lądowymi, lornetkami wodoszczelnymi, wiatromierzem, bogato wyposażoną apteczką itp.

Szkolenia i testy

Zgodnie z założeniami programowymi opłynęliśmy wyspę Bornholm, zwiedziliśmy część z jej licznych zabytków oraz odbywaliśmy intensywne szkolenia elementów kajakarstwa morskiego. Jak i w poprzednim roku celem imprezy była popularyzacja kajakarstwa morskiego i szkolenia w tym zakresie. Podczas dni postoju, jak również po niektórych etapach dziennych odbywały się wielogodzinne ćwiczenia elementów kajakarstwa morskiego prowadzone przede wszystkim przez Marcina Chodorowskiego i Piotra Ochnio. Marcin Chodorowski i Mirosław Murawski prowadzili również szkolenia teoretyczne na brzegu. W ramach szkolenia odbywała się też częsta rotacja sprzętu organizatorów między uczestnikami. Czasami w rotacji uczestniczył też sprzęt prywatny uczestników. Podstawowe ćwiczone umiejętności związane były z zapewnieniem bezpieczeństwa na morzu, czyli z uniknięciem wywrotki na fali, wsiadaniem do kajaka na morzu, surfowaniem na fali itd. Podczas szkolenia korzystano też z pomocy i rad miejscowych kajakarzy z Bornholmu. Nawiązano współpracę z klubem kajakarstwa morskiego z Nexo na Bornholmie i z indywidualnymi kajakarzami, np. z Islandii. Poddawano intensywnym testom posiadane kajaki morskie, w tym absolutne nowości na polskim rynku, takie jak pneumatyczny Seaker firmy Gumotex oraz prototypowy kajak oceaniczny Noe Pawła Napierały. Ciekawym testowanym sprzętem był składany rower wykorzystywany przez uczestników do zwiedzania okolic biwaków firmy Dahon California (model Piccolo). Do zabawy na fali wykorzystywano też prywatny kajak Prijon Chopper przewożony na dachu samochodu. Naszą wdzięczność zaskarbiła sobie też firma Pudliszki udostępniając nam duże zestawy swoich smacznych potraw w słoikach bez dodatku środków konserwujących.

Wyspa

Bornholm zaskoczył nas czystością i przezroczystością wód morskich i dużym bogactwem życia roślinnego w morzu. Zaskakująca jest również ciepłolubna roślinność wyspy – morwy, brzoskwinie, a nawet figi. Wybrzeże jest bardzo urozmaicone od szerokich piaszczystych plaż na południowym wschodzie Dueodde do wysokich skalistych klifów osiągających 80 m nad poziom morza w Hammeren. Wszechobecne są potężne głazy narzutowe i otoczaki. Często płynie się wśród szkierów i skał, które są bardzo piękne, ale przy złej pogodzie stanowią spore niebezpieczeństwo. Liczne pasy płycizn piaszczystych i skalistych sięgają na kilkaset metrów w głąb morza tworząc imponujący przybój. Zaskakuje też ogromna ilość ptactwa, które prawie nie obawia się ludzi i nieźle zastępuje poranny budzik. Ludzie są życzliwi, ale nie narzucają się turyście. Miasteczka często wyglądają jak na wpół umarłe porównując do polskich nadmorskich kurortów. Zaskoczeniem bywa też brak sklepów w małych miejscowościach, nawet w większych jest często tylko jeden sklep spożywczy. Ceny towarów są znacznie wyższe od polskich i trzeba się dobrze naszukać, by znaleźć towar przyjazny kieszeni przeciętnego turysty. Nawet w pełni sezonu na campingach jest sporo wolnych miejsc, choć ceny pobytu są słone 30-50 zł (za osobę + namiot). W ramach ceny campingów można korzystać z wyśmienicie wyposażonych kuchni turystycznych. Jedynie ciepłe prysznice i pralnie wymagają dodatkowych opłat. Powszechnie dostępne są rowery do wypożyczenia (około 20 zł za dobę za rower bez przerzutek). Na każdym campingu jest sporo miejsc do zabawy dla dzieci. Zaskakuje cisza w czasie dnia, a już rygorystycznie przestrzegana jest cisza nocna.

Specjalności kulinarne Bornholmu to jak można przewidzieć ryby i to głównie wędzone – ceny jak i ryby słone. Pozostałe informacje znaleźć można w licznych przewodnikach po Bornholmie.

Przebieg imprezy

24-26 czerwca
24 czerwca wieczorem większość uczestników spotkała się na noclegu w Świnoujściu w Forcie Gerharda dzięki uprzejmości jego zarządcy. Rano 25 czerwca zaokrętowaliśmy się na prom Pomerania i około 17. wylądowaliśmy w Ronne na Bornholmie. Wyspa powitała nas drobnym deszczem. Po spenetrowaniu miejscowych campingów zdecydowaliśmy o wyborze północnego, który był bliżej położony od morza. Po skomplikowanych negocjacjach cenowych, które (niezmiennie doskonale) prowadził Adam Grzegorzewski dzięki pomocy Marcina Chodorowskiego przewieźliśmy większość sprzętu osobistego jego samochodem na teren campingu. Uczestnicy po przewiezieniu kajaków wózkami z portu promowego do portu jachtowego przepłynęli około kilometra po spokojnym morzu do campingu. Kolejny dzień upłynął na szkoleniu teoretycznym i praktycznym uczestników oraz zwiedzaniu Ronne.

27 czerwca, pozycja GPS ostatniego noclegu N55.07175, E14.41989, siła wiatru przy wypłynięciu 4,8 m/s
Trzeciego dnia wypłynęliśmy na morze zamierzając dotrzeć do Hasle. W momencie wypłynięcia morze było jeszcze stosunkowo spokojne. Niestety w trakcie płynięcia wiatr się stopniowo nasilał. Mimo starań kadrze było coraz trudniej utrzymać zwartość grupy. Przed kamienistą rafą wychodzącą prostopadle około 1,5 kilometra w głąb morza grupa się podzieliła łamiąc wcześniejsze ustalenia. Część postanowiła opłynąć rafę od strony morza, część przepłynąć przez szeroką lukę w rafie. W trakcie tych manewrów wywróciły się 2 kajaki, którym pomocy udzielił bosman Piotr Ochnio zamykający grupę. Wady łączności radiotelefonicznej z bosmanem nie pozwoliły ocenić mi z dostateczną pewnością bezpieczeństwa kajakarzy z wywróconych kajaków, więc postanowiłem zarządzić lądowanie, by udzielić wywróconym kajakarzom pomocy z lądu. Podjęta akcja pomocy z lądu kierowana przez Pawła Napierałę nie okazała się jednak potrzebna, gdyż kajakarze poradzili sobie sami. W tym czasie na pobliskiej plaży wylądowały z asekuracją pozostałe kajaki zaliczając kilka niegroźnych wywrotek. Ponieważ wiatr się nasilał (w porywach nawet do 11 m/s), nastroje po wywrotkach były nieszczególne i chciałem omówić błędy popełnione przy pokonywaniu rafy. Postanowiłem przeczekać na brzegu w oczekiwaniu na wieczorne osłabienie wiatru. Niestety wiatr ucichł dopiero o zachodzie słońca już po podjęciu decyzji o awaryjnym biwaku na plaży. Część uczestników odwiedziła pobliskie Hasle wybierając najdogodniejsze miejsce do lądowania w pobliżu campingu na kolejny dzień.

28 czerwca, pozycja GPS ostatniego noclegu N55.09198, E14.42336, siła wiatru przy wypłynięciu 7-8 m/s, w porywach do 9,3 m/s
Czwartego dnia rano podjąłem, jak się później okazało, niewłaściwą decyzję płynięcia do pobliskiego Hasle odległego o około 4 km przy stanie morza 4. Zaproponowałem by ci, którzy nie czują się na siłach przewieźli kajak lądem, a pozostali w ścisłej, asekurującej się wzajemnie grupie dopłynęli morzem. Jedna osoba skorzystała z transportu lądem, lecz większość postanowiła płynąć. W czasie wyjścia poza strefę przyboju początkowa grupa 6 kajakarzy łamiąc wcześniejsze ustalenia, postanowiła samodzielnie popłynąć daleko w głąb morza nie czekając na pozostałych kajakarzy. Grupa ta po zerwaniu kontaktu wzrokowego z pozostałymi kajakarzami wylądowała w porcie w Hasle nie informując po przypłynięciu nikogo ani o zmianie miejsca lądowania, ani o szczęśliwym wylądowaniu w porcie. Pozostała grupa zebrała się poza przybojem i wspólnie kontynuowała płynięcie. Około 300 m od linii brzegowej doszło do wywrotki jednego z uczestników (bardzo przydał się gwizdek). Z pomocą zamykającej grupy asekuracyjnej dopłynął do umówionego miejsca lądowania z objawami choroby morskiej. Marek Czaczka, który poprzedniego dnia sprawdzał miejsce lądowania, ustalił z morza punkt lądowania i zorganizował punkt asekuracyjny na brzegu. W tym czasie morze osiągnęło już poziom 5 stopni i wysokie grzywacze łamały się w szerokiej, piaszczystej strefie przyboju. Podczas lądowania wywróciła się połowa lądujących kajaków, ale sprawna akcja asekuracyjna na brzegu pozwoliła na uniknięcie zagrożeń. Po wylądowaniu uruchomiłem akcję poszukiwawczą pierwszej grupy 5 kajaków. Nie powiodły się próby łączności telefonicznej i do akcji włączone zostały 3 grupy poszukiwawcze. Dwie sprawdzały brzeg przed i za nami, jedna wypatrywała kajaków lornetką z wysokiego klifu. Wkrótce poszukiwana grupa została odnaleziona w barze portowym w Hasle. Ostatnim punktem dnia był długa, męcząca przewózka kajaków na teren campingu. Wieczorne rozmowy dyscyplinujące miały na celu uniknięcia podobnych groźnych sytuacji w przyszłości. Z pewnością dzień ten dał wiele do myślenia uczestnikom spływu i organizatorom.

29 czerwca, pozycja GPS ostatniego noclegu N55.10475, E14.42291, siła wiatru przy wypłynięciu 4 m/s, kierunek NNW
Piąty dzień to płynięcie odcinka z Hasle do Sandvig. Ładna pogoda, spokojne morze nie tworzyły zagrożenia, co stanowiło jednak zachętę do ponownego łamania zasad bezpiecznego pływania przez część grupy. Po drodze zwiedzaliśmy porciki w Helligpeder, Vang i Galgebakke. Zwiedziliśmy też kajakami jaskinie w pobliżu zamku Hammershus (przy akcji fotografowania w jaskini miała miejsce jedna niegroźna wywrotka, której skutkiem było złamane pióro wiosła; uczestnik chciał się podeprzeć o ścianę jaskini). Podczas 2 godzinnego postoju chętni odwiedzili pobliski wspaniały zamek. Odnaleźliśmy też pierwsze z zalecanych darmowych miejsc noclegów dla kajakarzy na Bornholmie, ale ponieważ położone było kilkaset metrów wyżej na wysokim klifie, zrezygnowaliśmy z tego noclegu. Opłynęliśmy bardzo urokliwy półwysep Hammeren, będący najbardziej na północ wysuniętą częścią wyspy. Dzień zakończył się noclegiem na campingu w Sandvig.

30 czerwca – 1 lipca, pozycja GPS ostatniego noclegu N55.17480, E14.46617, siła wiatru przy wypłynięciu 2 m/s
Dzień szósty to płynięcie na odcinku Sandvig – Gudhjem. Spokojne morze i słoneczny dzień skłaniają mnie do podjęcia ostatecznej próby zachowania zwartej całości grupy na dłuższym odcinku bez dobijania do brzegu – jako próby przed planowanym „rajdem” na Christianso. Mimo iż stale hamowałem tempo „mocnej grupy” czołowej po 3 godzinach płynięcia spływ rozciągnął się na ponad 2 km. Dodatkowo jeden z uczestników miał objawy choroby morskiej, które skłoniły go do porzucenia grupy (bez uprzedzenia kadry) i transportu swojego kajaka lądem. Po zebraniu całości grupy przy porcie w Gudhjem i asekurowaniu jej od morza okazało się, że w ciągu 20 minut nastąpiła zmiana pogody i kamieniste miejsce lądowania przy campingu pokryło się załamującymi falami. Zdecydowałem, że 2 ostatnie dwójki na wodzie wylądują w porciku rybackim odległym o 600 m, skąd można je było przewieźć wózkami kajakowymi. Camping w Gudhjem znajduje się na wysokim skalistym brzegu na terenie urokliwego miasta malarzy i rzeźbiarzy. Wieczorem po przedyskutowaniu sytuacji cała kadra zgodnie podjęła decyzję o odwołaniu płynięcia na Christianso (18-20 km od Bornholmu) ze względów na bezpieczeństwo grupy. Brak dyscypliny, zróżnicowane umiejętności i możliwości fizyczne uczestników i trudności organizatorów w przestrzeganiu ścisłego szyku płynięcia czyniły taki wypad niebezpiecznym mimo sprzyjającej pogody. Jak dowiedzieliśmy się później od kajakarzy z Ronne, pływają oni na tej trasie tylko raz w roku w połowie sierpnia, kiedy pogoda jest stabilna, a w spływie uczestniczy tylko kilku dobranych, najlepszych kajakarzy. Aby umożliwić zwiedzenie Christianso promem zarządziłem dzień postoju w Gudhjem (siódmy). Jeden z uczestników nie dał się przekonać do tej decyzji ogłaszając rezygnację z dalszego uczestnictwa w spływie, ale rano zmienił swoją decyzję. Większość grupy zrezygnowała z uczestnictwa w wycieczce do Christianso intensywnie zwiedzając miasto i okolice oraz przez kilka godzin ćwicząc pod kierunkiem kadry i miejscowej kajakarki duńskiej – Sary. Paweł Napierała wyruszył po odbiór kajaka oceanicznego do Ronne, więc złożyliśmy Ładogę, która nie była już potrzebna.

2-5 lipca, pozycja GPS ostatniego noclegu N55.12488, E14.58714, siła wiatru przy wypłynięciu – bezwietrznie
Dzień ósmy to płynięcie na odcinku Gughjem – Svaneke. Przy pogodzie, słońcu i dobrej widoczności 4 kajaki oderwały się od grupy płynąc szybciej, daleko w głębi morza. Nie udały się próby skłonienia ich umówioną sygnalizacją do połączenia z resztą grupy. Pozostała część 14 kajaków płynęła razem wzdłuż brzegu podziwiając widoki. Odpoczywaliśmy przed Svaneke zwiedzając rozległy ogród roślinności śródziemnomorskiej. W Svaneke poruszając się między ławicami kamieni odnaleźliśmy urokliwy camping przy latarni morskiej połączony z morzem wąskim kanałem. To był chyba najładniejszy i najbliższy morzu camping na naszej trasie. Jak zwykle wieczorem odbyły się ćwiczenia. Paweł Napierała przywiózł swoją imponującą jednostkę, którą z racji jej wielkości nazywamy „kajachtem”. Ze względu na urokliwy camping, ładną pogodę i prośby uczestników podjąłem decyzję o jednodniowym odpoczynku (dzień dziewiąty). Poza bogatym programem turystycznym w okolicy Svaneke (imprezy 450-rocznicy założenia), część uczestników wypożyczyła rowery i zwiedzała centrum wyspy. Po południu odbyły się jak zwykle intensywne, wielogodzinne szkolenia. Dzień dziesiąty i jedenasty – okazało się, że nastąpiło gwałtowne załamanie pogody i wiatr w porywach osiągał szybkość 17 m/s, co całkowicie uniemożliwiło płyniecie. Następnego dnia w oczekiwaniu na poprawę pogody kilkakrotnie przesuwałem termin wypłynięcia, ale ostatecznie nie było ono możliwe. Ze względu na wichurę ćwiczenia odbywały się w kanale łączącym camping z morzem. Aby wykorzystać zapowiadane poranne uspokojenie pogody zdecydowałem, że wypłynięcie nastąpi następnego dnia rano o 6., jeśli pogoda na to pozwoli.

6 lipca, pozycja GPS ostatniego noclegu N55.07860, E15.09148, siła wiatru przy wypłynięciu – 2 m/s.
Dzień dwunasty to płynięcie od Svaneke do plaż Dueodde. Rano przy sprzyjającym morzu nadeszła fala gęstej, „londyńskiej” mgły ograniczającej widoczność do 20-30 m. Zaniepokojona grupa płynęła w zwartym szyku pośród zamglonych archipelagów raf i kamieni. Doszło do jednej przypadkowej wywrotki zakończonej szybką i sprawną akcją ratunkową. Około południa mgła się stopniowo rozwiała i dopłynęliśmy do portu w Nexo. Wylądowaliśmy w przystani klubu kajakowego w Nexo, ale niestety w klubie w tym czasie nikogo nie zastaliśmy. Z klubowiczami spotkaliśmy się dopiero wieczorem. Po przerwie płynęliśmy do słynnych szerokich plaż Dueodde przy coraz ładniejszej pogodzie. Camping znajduje się tuż za wydmami, lecz oddzielony jest szeroką plażą, przez którą musieliśmy przeciągnąć kajaki. Camping zalesiony i urokliwy, ale też najdroższy na naszej trasie. Po południu ćwiczenia na morzu trwały aż do zachodu słońca.

7 lipca, pozycja GPS ostatniego noclegu N55.00086, E15.05910, siła wiatru przy wypłynięciu – 1,5 m/s.
Dzień trzynasty to płynięcie odcinka Dueodde – Arnager. To najdłuższy etap na trasie wokół Bornholmu. Przy słonecznej pogodzie i spokojnym morzu leniwie płynęliśmy morzem z krótkimi odpoczynkami co około 2 godziny. Jeden z uczestników niezadowolony z przydzielenia mu tego dnia kajaka pneumatycznego Gumotex Seaker, który mu nie odpowiadał, porzucił kajak na plaży i mimo prób mediacji zdecydował się na spacer brzegiem do kolejnego biwaku. Ostatecznie kajak został obsadzony jednym z kajakarzy z dwójki i spływ odbywał się nadal. Wobec sprzyjającej pogody i zbliżającego się końca imprezy uczestnicy samorzutnie wymieniali się kajakami na krótszych odcinkach, by zasmakować pływania na wszystkich rodzajach kajaków. Po krótkich poszukiwaniach i konsultacjach z tubylcami odnaleźliśmy jedno z 2 darmowych miejsc noclegów dla kajakarzy na Bornholmie. Po raz pierwszy można było się z przyjemnością wykąpać w morzu nie szczękając zębami. Nocowaliśmy na plaży tuż nad morzem obserwując widowiskowy zachód słońca. Wieczorem z inicjatywy kadry odbyło się spotkanie podsumowujące imprezę. Po kolei wszyscy uczestnicy wypowiadali się co im się podobało w imprezie, a co nie. Uwagi zostały zebrane do analizy przy organizacji przyszłych imprez. Już dzisiaj można powiedzieć, że część z nich na pewno zostanie uwzględnionych podczas przyszłych imprez „Bałtyku pod wiosłem” np. 3-dniowe początkowe szkolenie zamiast jednodniowego, stworzenie regulaminu spływu, wyłonienie liderów podgrup (doświadczone osoby), którzy mają mieć oko na swoich „podopiecznych” i w razie potrzeby ich dyscyplinować i służyć równocześnie pomocą w trudniejszych sytuacjach i inne.

8 lipca, pozycja GPS ostatniego noclegu – nie odnotowano, siła wiatru przy wypłynięciu – nie odnotowano.
Dzień czternasty to płynięcie od Arnager do Ronne. Przy trójkowym stanie morza spływ dotarł do portu Ronne, by tam zwartą grupą, na komendę przeskoczyć kanał portowy docierając do portu jachtowego. Stamtąd załogi udały się do pobliskiego centrum handlowego, by zaopatrzyć się na wieczorny bal kapitański. Wreszcie nastąpiło ostatnie przepłynięcie z portu jachtowego do campingu i szlak wokół wyspy został zamknięty. Po południu odbyły się tradycyjne ćwiczenia, a około 21.00 rozpoczął się bal kapitański. Wszyscy zapamiętają chyba potworną ilość naleśników jakie usmażył i zaserwował Sebastian.

9 lipca, pozycja GPS ostatniego noclegu N55.07175, E14.41989, siła wiatru przy wypłynięciu – nie odnotowano.
Rano po zwinięciu obozu kajaki dopłynęły do portu jachtowego, skąd zostały przetransportowane wózkami około 1 km do portu promowego. Ostatnie zwiedzanie miasta, zakup pamiątek i zaokrętowaliśmy się na prom Pomerania. Około 23.00 wylądowaliśmy w Świnoujściu, ale dopiero po 3 godzinach wydostaliśmy się z terenu portu na skutek obostrzeń po zamachu w metrze londyńskim.

Próba podsumowania

Plusy
Zapowiadana impreza doszła do skutku, udało się zdobyć poparcie sponsorów, zrealizowano planowaną trasę, przeprowadzono szkolenia, wszyscy wrócili cali i zdrowi, przetestowano szereg sprzętu kajakowego i turystycznego, nie doszło do żadnego konfliktu z władzami lokalnymi czy mieszkańcami Bornholmu, zdobyto nowe doświadczenia i kontakty z kajakarzami skandynawskimi, propagowano polskie kajakarstwo morskie, zapoznano się z kulturą i przyrodą Bornholmu, wszyscy uczestnicy byli ubezpieczeni na wysokie kwoty (koszty leczenia, NNW), udało się jeszcze dodatkowo obniżyć koszty uczestnictwa w imprezie – łącznie 850 zł/730 zł za 2 tygodnie pobytu (wliczając wszystkie noclegi i transport promowy), bogata dokumentacja fotograficzna i filmowa, kolejne plany przyszłorocznych wypraw morskich, pozytywna ocena imprezy przez większość uczestników, artykuły w prasie duńskiej na temat polskiego kajakarstwa morskiego, nawiązano szereg przyjacielskich kontaktów między uczestnikami.

Minusy
Nie udało się pogodzić sprzecznych planów członków grupy, nie udało się zdyscyplinować grupy, niewłaściwa decyzja o płynięciu 4. dnia, brak więzi i poczucia bezpieczeństwa wynikających z wzajemnego zaufania, nie wszyscy i nie zawsze uczestniczyli w szkoleniach, mimo iż mieli taką możliwość, wady elementów testowanego sprzętu, straty w sprzęcie (złamane wiosło, utopione po wywrotkach osobiste rzeczy).

Ogólnie oceniam imprezę jako udaną z koniecznością uwzględnienia uwag uczestników i wniosków kadry przy organizacji przyszłych imprez kajakarstwa morskiego w ramach „Bałtyku pod wiosłem”.

Komandor
Mirosław Murawski (Murmir)

Komentarze są wyłączone.

Zapisz się na nasz newsletter