Przejdź do treści głównej

Numer 2/2004 (kwiecień – maj)

Opublikowano: 1 Kwi 2004

Doceń i poleć nas

Okładka numeru 2/2004

Razem czy osobno?

Pływanie w grupie (razem) albo pojedynczo (osobno) ma zarówno zagorzałych zwolenników, jak i przeciwników. Czy jednak zdajemy sobie sprawę z możliwych konsekwencji samotnego pływania? Czy pływanie „razem” to pewna recepta na bezpieczeństwo? W bieżącym numerze przyjrzymy się dokładniej temu zagadnieniu.

Moje własne pływanie zacząłem od krótkich, kilkudniowych spływów z drużyną harcerską. Było to dość dawno i nie pamiętam dobrze wszystkiego, ale wydaje mi się, że pływaliśmy metodą „po prostu”. Ot, wypożyczaliśmy kajaki, wsiadaliśmy i płynęliśmy. Pływaliśmy na popularnych „medycynach”, kapoki były rzeczywiście zrobione z kapoku i przeważnie służyły za siedzenie lub oparcie. Pływaliśmy po łatwych rzekach i nikt raczej nie myślał o wypadku czy choćby wywrotce. O ile na lądzie byliśmy „razem”, zorganizowani po harcersku, o tyle na wodzie płynęliśmy raczej „osobno” – każdy płynął, jak chciał (dobrze chociaż, że mieliśmy „czerwoną latarnię” na końcu). Nie przypominam sobie, żebyśmy przywiązywali wagę czy nawet byli świadomi zagrożeń na wodzie. Stare dzieje, dobrze, że nikomu nic się nie stało.

Później przyszedł czas składanego Tajmienia. Często pływałem razem z przyjaciółmi – ale znów, na wodzie nędzne to było „razem”. Zdarzały się już wywrotki – pewnie dlatego, że zaczęliśmy kosztować trudniejszych rzek. Znów się jednak udawało i nikomu nic się nie stało.

Przyszedł w końcu czas na kurs kajakowy i Drawę Szkoleniową – dopiero wtedy otworzyły mi się oczy na kwestie bezpieczeństwa na wodzie (no i starszy już trochę byłem). Nie da się ukryć, że na Drawie pływa się „razem” – było to dla mnie nowe i „bardzo interesujące” doświadczenie.

Mniej więcej w tym samym czasie przesiadłem się na jedynkę. I choć wiedziałem już, dlaczego powinno się pływać „razem”, to jednak zdarzało mi się płynąć solo. Była to jednak decyzja świadoma – pływałem „razem” ze zdobytą wiedzą, doświadczeniem i… wyobraźnią.

Drogi Czytelniku – może i Ty będziesz musiał stanąć przed takim wyborem… Zanim jednak podejmiesz decyzję, zapoznaj się z artykułami Krzysztofa Dropa i Łukasza Łotera „Razem czy osobno?” – niech to będzie świadomy i odpowiedzialny wybór.

Udanej i przede wszystkim BEZPIECZNEJ zabawy na wodnych szlakach!

Artur Zmarzlak

Na pomoc! Razem czy osobno?

Łukasz Łoter twierdzi, że zna odpowiedź na to pytanie. Czy podzielacie jego zdanie?

Razem czy osobno? Oto jest pytanie!

To wielce egzystencjalne pytanie dręczy również Krzysztofa Dropa. To trzeba przeczytać!

Wiatr i Woda 2004

W tym roku kajakarze mieli na targach własny kącik – Kajakowy Szlak.

II Ogólnopolski Spływ Kajakowy Rzekami Beskidu Niskiego

Fotoreportaż ze spływu rzeką Ropą.

Kajak na morzu: bezpiecznie i legalnie

Jak nie rozbić sić o rafy przepisów, wyjaśnia Mirosław Murawski. (pełny tekst)

Kajak na morzu: bezpiecznie i legalnie

Homo kayakus – sztuka podglądania

W rozmowie z Adamem Rohatyńskim prof. Sz. Uwarek przyznaje, że szpiedzy są wśród nas…

Skok adrenaliny 2004

Fotoreportaż z wrocławskich targów.

Geneza „Kajak i My” – periodyki kajakowe w PRL (1945-59)

Ryszard Wójcik opisuje perypetie wydawania czasopism dla kajakarzy. Już wtedy nie było łatwo.

Listy…

Wieści z kokpitu

WKŁADKA DO NUMERU

W krainie ludzi, zwierząt i bogów

Choć na tej wyprawie zabrakło kajaków, to relację Zofii Piłasiewicz z dalekiej Syberii czyta się jednym tchem.

W krainie ludzi, zwierząt i bogów

Szlamica i okolice Kanału Augustowskiego

Znane okolice, trochę inna trasa – relacja Janusza Michalskiego.

Włocławski Klub Wodniaków PTTK

O tym, że wodniakom z Włocławka deszcz jest niestraszny, opowiada Tomasz A. Krajewski.

Nowości na targach Wiatr i Woda

Łódź wiosłowa Virus Boats, kajak Combi 359, kanadyjka Mobil Adventure… Zapoznaj się z nowościami sprzętowymi!

Nowości na targach Wiatr i Woda

Himalayak 2003

Przygody na białej wodzie i nie tylko – relacje „z pierwszych rąk” Dariusza Szewczyka i Piotra Sikory.

Himalayak 2003

Kluczyki do sukcesu

Według Celiny Mróz sprawa wyglądała podejrzanie już od początku. Przeczytajcie sami jak to się skończyło…

Zapisz się na nasz newsletter